Na krótkim nagraniu z 23 kwietnia prezydent USA siedzi z zamkniętymi oczami, a część komentatorów uznała, że 79-letni Trump na chwilę przysnął podczas wystąpień innych uczestników spotkania. Oficjalny zapis Białego Domu potwierdza, że chodziło o wydarzenie poświęcone kosztom leczenia i dostępności opieki zdrowotnej.
To miało być wystąpienie o lekach, nie o zdrowiu samego Trumpa
Reuters podał, że administracja ogłaszała tego dnia porozumienie z firmą Regeneron dotyczące obniżek cen części leków. Według agencji była to ostatnia z serii umów zawartych z dużymi firmami farmaceutycznymi w ramach szerszego planu obniżania kosztów dla pacjentów i programów publicznych. W praktyce oznacza to, że Biały Dom chciał mówić o cenach terapii, a nie o stanie prezydenta.
Wystarczyło jednak kilka sekund
To właśnie te kilka sekund zmieniło ton całej relacji. „The Daily Beast” opisał sytuację jako kolejne publiczne „przymykanie oczu” Trumpa podczas oficjalnego wydarzenia i zwrócił uwagę, że wideo natychmiast zaczęło krążyć po mediach społecznościowych. Portal podkreślił też, że Biały Dom nie wydał odrębnego komentarza odnoszącego się bezpośrednio do samego incydentu.
To nie pierwszy raz, gdy wraca ten sam temat
Znaczenie tego nagrania jest większe dlatego, że podobne sugestie pojawiały się już wcześniej. Reuters przypominał zimą, że Trump odpierał zarzuty, jakoby zasnął podczas wcześniejszego posiedzenia gabinetu, tłumacząc, że jedynie zamknął oczy, bo spotkanie było nużące. Sama agencja zaznaczała wtedy, że nie wyglądał na osobę, która faktycznie zasnęła, ale temat wieku i energii prezydenta wrócił z pełną siłą.
Internet znów zrobił z tego test sprawności prezydenta
W amerykańskiej polityce takie obrazy mają szczególną siłę rażenia. Krótki klip potrafi przyćmić całe wystąpienie i uruchomić debatę o wieku, wytrzymałości i zdolności do sprawowania urzędu. W przypadku Trumpa działa to tym mocniej, że od miesięcy jego otoczenie stara się budować obraz polityka energicznego i stale aktywnego, a każdy podobny materiał natychmiast staje się paliwem dla przeciwników.
Największy problem Białego Domu jest dziś polityczny, nie wizerunkowy
Nawet jeśli samo nagranie nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy Trump naprawdę zasnął, polityczny efekt już się wydarzył. Zamiast rozmowy o porozumieniu z Regeneronem i cenach leków opinia publiczna znów dyskutuje o kondycji 79-letniego prezydenta. To właśnie dlatego kilka sekund nagrania okazało się dla Białego Domu ważniejsze niż całe czwartkowe wydarzenie.