W uroczystościach uczestniczyli między innymi prezydent Karol Nawrocki, pierwsza dama Marta Nawrocka, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz parlamentarzyści różnych ugrupowań.

Po ceremonii uwagę mediów przykuł jednak nie oficjalny protokół, lecz drobny detal w stylizacji pierwszej damy. Marta Nawrocka miała przy torebce apaszkę, która — jak ujawniła fotografka Alicja Stefaniuk — była prezentem od Łukasza Litewki.

Historia zaczęła się w Pałacu Prezydenckim

Według relacji Alicji Stefaniuk wszystko wydarzyło się 3 lutego w Pałacu Prezydenckim. Tego dnia odbywało się spotkanie dotyczące sytuacji zwierząt w tzw. patoschroniskach. Wśród uczestników był Łukasz Litewka, znany z zaangażowania w sprawy społeczne i ochronę zwierząt.

Fotografka pierwszej damy opisała, że poseł podszedł do niej przed rozpoczęciem spotkania i przedstawił się bez dystansu. W jej wspomnieniu najważniejsze było wrażenie, jakie po sobie zostawił: człowieka uważnego, życzliwego i nastawionego na drugą osobę.

Apaszka z symbolami polskich miast

Tego samego dnia Łukasz Litewka podarował Marcie Nawrockiej apaszkę polskiej firmy. Jak opisała Alicja Stefaniuk, dodatek był ozdobiony symbolami polskich miast i zabytków. Później pierwsza dama miała zakładać go wielokrotnie, a fotografka odbierała to jako cichy znak wartości, pamięci i uważności.

Na pogrzebie posła apaszka pojawiła się ponownie. Tym razem nie jako zwykły element stroju, ale jako symboliczny gest wobec człowieka, który kilka miesięcy wcześniej przekazał ją pierwszej damie.

Cichy hołd zamiast wielkich słów

W takich momentach znaczenie mają nie tylko przemówienia i oficjalne gesty. Czasem mocniej działa szczegół, który zauważa się dopiero po czasie. Apaszka przy torebce Marty Nawrockiej stała się właśnie takim znakiem — dyskretnym, ale czytelnym dla osób znających jej historię.

Alicja Stefaniuk napisała, że dla fotografa ważne są nie tylko zdjęcia, ale również to, co dzieje się „między kadrami”. Jej wpis pokazał, że za jednym kadrem z uroczystości kryła się osobista opowieść o spotkaniu, pamięci i szacunku.

Litewka wcześniej bronił pierwszej damy

Historia apaszki poruszyła także dlatego, że Łukasz Litewka potrafił publicznie wypowiadać się o Marcie Nawrockiej z życzliwością, mimo politycznych różnic. Gdy pierwsza dama mierzyła się z krytyką po jednym z wywiadów, poseł Lewicy miał stanąć w jej obronie i podkreślać jej ciepło, autentyczność oraz trudność wejścia w zupełnie nową rolę publiczną.

Ten kontekst sprawia, że prezent nie wygląda dziś jak kurtuazyjny drobiazg. W świetle późniejszych wydarzeń stał się jednym z symboli relacji opartej na szacunku ponad partyjnymi granicami.

Pośmiertne odznaczenie dla posła

Podczas uroczystości pogrzebowych Łukasz Litewka został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie, przyznane pośmiertnie przez prezydenta Karola Nawrockiego, odebrał ojciec posła, Zdzisław Litewka.

Polskie Radio informowało, że wniosek o odznaczenie posła złożyły organizacje społeczne zajmujące się ochroną zwierząt. W uzasadnieniu wskazywano na jego działalność publiczną i społeczną.

Tłumy pożegnały go w Sosnowcu

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 29 kwietnia 2026 roku w kościele pw. św. Joachima w Sosnowcu. Po nabożeństwie kondukt przeszedł na Cmentarz Parafialny przy ul. Zuzanny. Bliscy posła apelowali, by zamiast kwiatów wykonać gest dobroci: wesprzeć potrzebujących, zbiórki charytatywne, schroniska lub organizacje pomocowe.

To dobrze korespondowało z tym, jak zapamiętano Łukasza Litewkę. Dla wielu osób był nie tylko politykiem, ale przede wszystkim człowiekiem konkretnych działań, pomocy i reagowania tam, gdzie inni często odwracali wzrok.

Apaszka stała się symbolem pamięci

Historia opisana przez fotografkę pierwszej damy pokazuje, że pamięć o Łukaszu Litewce została nie tylko w oficjalnych komunikatach, odznaczeniach i wystąpieniach. Została również w rzeczach małych: w podarunku, geście, rozmowie i detalu widocznym na pogrzebowym zdjęciu.

Dlatego apaszka Marty Nawrockiej tak mocno poruszyła odbiorców. Nie była jedynie dodatkiem. Stała się cichym znakiem wdzięczności wobec człowieka, który — jak podkreślają osoby wspominające go po śmierci — potrafił zauważyć drugiego człowieka niezależnie od politycznych podziałów.