Ostatecznie jednak część uwagi skradł Kuba Wojewódzki, który w czasie finałowej gorączki opublikował wpis promujący nowy odcinek podcastu „WojewódzkiKędzierski”. Jedno zdanie natychmiast wywołało lawinę komentarzy: „Dlaczego wygrał Gamou”.
Internauci zaczęli pytać, czy był to tylko żart i typowa prowokacja showmana, czy może sugestia, że wynik finału był znany jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem na antenie Polsatu. Na ten moment nie ma potwierdzonych informacji, które dowodziłyby nieprawidłowości w głosowaniu, ale sam wpis wystarczył, by wokół finału rozpętała się medialna burza.
Finał jeszcze trwał, a internet już analizował wpis
Kuba Wojewódzki zapowiadał odcinek podcastu z udziałem jurorów „Tańca z Gwiazdami”. W swoim stylu wypisał serię pytań dotyczących kulis programu, uczestników i atmosfery za kamerami. Największe poruszenie wywołało jednak pytanie o to, dlaczego wygrał Gamou Fall.
Dla części odbiorców była to oczywista gra z widzami. Wojewódzki od lat wykorzystuje prowokacyjne hasła, niedopowiedzenia i ironię, żeby wywołać reakcję. Tym razem jednak trafił w wyjątkowo czuły moment, bo finałowe emocje były jeszcze bardzo świeże, a widzowie czekali na oficjalne rozstrzygnięcie.
Gamou Fall i Hanna Żudziewicz z Kryształową Kulą
Ostatecznie zwycięzcami 18. edycji „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” zostali Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. Polsat potwierdził, że w finale rywalizowały cztery pary: Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Gamou Fall i Hanna Żudziewicz oraz Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz.
Zwycięstwo Gamou Falla nie było dla wszystkich zaskoczeniem. Aktor przez cały sezon uchodził za jednego z mocnych uczestników, a media podkreślały jego progres, zaangażowanie i coraz większą pewność na parkiecie.
„Ustawka” czy chwyt promocyjny?
Po wpisie Wojewódzkiego w komentarzach szybko pojawiły się pytania o to, czy wynik programu mógł być znany wcześniej. Niektórzy widzowie pisali wprost o „ustawce”, inni bronili showmana, twierdząc, że po prostu przewidział zwycięstwo faworyta albo celowo użył prowokacyjnego sformułowania, by wypromować podcast.
Warto jednak oddzielić emocje od faktów. Oficjalny wynik został ogłoszony przez Polsat, a dostępne publicznie informacje nie potwierdzają, by doszło do manipulacji głosowaniem. Zamieszanie pokazuje raczej, jak łatwo jedno zdanie opublikowane w odpowiednim momencie może uruchomić falę domysłów.
Wojewódzki wiedział, jak ukraść uwagę
Cała sytuacja stała się niemal podręcznikowym przykładem medialnej prowokacji. Finał „Tańca z Gwiazdami” i tak przyciągał ogromną uwagę, ale wpis Wojewódzkiego sprawił, że dyskusja przeniosła się z parkietu do internetu. Zamiast rozmawiać wyłącznie o choreografiach, notach i Kryształowej Kuli, widzowie zaczęli analizować timing publikacji.
To ruch charakterystyczny dla Wojewódzkiego: jedno zdanie, maksymalny efekt i natychmiastowa fala komentarzy. Niezależnie od tego, czy był to żart, przewidywanie czy świadome podgrzanie atmosfery, efekt promocyjny został osiągnięty.
Finał z drugim życiem w sieci
Gamou Fall i Hanna Żudziewicz zakończyli sezon z Kryształową Kulą, ale finał 18. edycji będzie wspominany także przez zamieszanie wokół wpisu Kuby Wojewódzkiego. Showman sprawił, że nawet po zakończeniu programu emocje nie opadły, tylko przeniosły się do komentarzy, portali i mediów społecznościowych.
Dla jednych to była niepotrzebna prowokacja, która zepsuła napięcie finału. Dla innych: błyskotliwy chwyt osoby, która doskonale rozumie mechanizmy internetu. Pewne jest jedno: w tej edycji „Tańca z Gwiazdami” tańczono do ostatniej minuty, ale po finale to jedno zdanie Wojewódzkiego rozgrzało sieć niemal tak samo mocno jak werdykt.