Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu ustaliła dokładny moment zderzenia roweru posła z samochodem Mitsubishi Colt. Według śledczych doszło do niego o godzinie 13:14. Ten czas udało się określić m.in. dzięki ostatniej rozmowie telefonicznej parlamentarzysty.
Jak przekazał prok. Bartosz Kilian, świadek rozmawiał z Łukaszem Litewką aż do chwili, gdy w słuchawce zanikł głos posła. To właśnie ten moment śledczy łączą z wypadkiem. Trzy minuty później, o godzinie 13:17, służby zostały powiadomione o zdarzeniu przez postronnego kierowcę.
Rozmowa telefoniczna nie oznaczała złamania przepisów
Jednym z ważnych wątków śledztwa była rozmowa telefoniczna prowadzona przez posła tuż przed wypadkiem. Prokuratura podkreśla jednak, że nie oznaczała ona naruszenia przepisów ruchu drogowego. Przy Łukaszu Litewce zabezpieczono słuchawkę douszną, a nagrania monitoringu mają potwierdzać, że poseł nie trzymał telefonu w ręku.
To istotne ustalenie, ponieważ wyklucza tezę, że parlamentarzysta korzystał z telefonu w sposób niezgodny z przepisami. Według śledczych jechał prawidłowo, a rozmowę prowadził za pomocą urządzenia bezprzewodowego.
Litewka był trzeźwy i poruszał się prawidłowo
Prokuratura dysponuje już wynikami badań krwi Łukasza Litewki. Analizy wykazały, że poseł był trzeźwy w chwili wypadku. Śledczy potwierdzili również, że poruszał się rowerem po jezdni w sposób prawidłowy.
To zawęża pole ustaleń i kieruje uwagę śledczych przede wszystkim na zachowanie kierowcy Mitsubishi, tor jazdy samochodu oraz dokładną dynamikę zderzenia. Prokuratura nadal czeka na pełne wyniki badań dotyczących 57-latka.
Pomoc wezwano z telefonu kierowcy
Z ustaleń wynika, że zawiadomienie służb nastąpiło trzy minuty po zderzeniu. Co ważne, połączenie wykonano z telefonu należącego do 57-letniego kierowcy Mitsubishi, ale miał to zrobić postronny kierowca. Według relacji przekazywanych przez prokuraturę podejrzany był w takim szoku, że nie był w stanie samodzielnie wezwać pomocy.
Ten szczegół pomaga odtworzyć nie tylko przebieg samego wypadku, ale również pierwsze minuty po zdarzeniu. Dla śledczych znaczenie mogą mieć zarówno reakcje osób obecnych na miejscu, jak i dane z telefonów oraz zapis monitoringu.
Kierowca usłyszał zarzut. Grozi mu do 8 lat więzienia
57-letni kierowca Mitsubishi usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Według prokuratury mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego i doprowadził do śmierci posła. Za taki czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Po zatrzymaniu podejrzany opuścił areszt po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Objęto go jednak wolnościowymi środkami zapobiegawczymi, w tym dozorem policji i zakazem opuszczania kraju.
Prokuratura chce aresztu
Śledczy nie zgadzają się z decyzją pozwalającą podejrzanemu odpowiadać z wolnej stopy. Prokuratura złożyła zażalenie i domaga się zastosowania bezwzględnego tymczasowego aresztowania. Argumentuje, że tylko taki środek pozwoli należycie zabezpieczyć postępowanie.
Sąd Okręgowy w Sosnowcu ma rozpoznać zażalenie 12 maja 2026 roku. Do tego czasu 57-latek pozostaje na wolności, ale pod zastosowanymi ograniczeniami.
Biegli mają odtworzyć pełny przebieg wypadku
Prokuratura nadal zbiera materiał dowodowy. W sprawie pracują biegli, w tym specjalista z zakresu analizy wypadków drogowych, biegły informatyk oraz Zakład Medycyny Sądowej. Analizowane są telefony, nagrania monitoringu i szczegóły obrażeń, które mają pomóc w precyzyjnym odtworzeniu zdarzenia.
Nowe ustalenia są ważne, bo porządkują oś czasu. Wiadomo już, kiedy trwała ostatnia rozmowa, kiedy głos posła zamilkł i kiedy wezwano pomoc. Teraz kluczowe będzie ustalenie, co dokładnie wydarzyło się na drodze tuż przed godziną 13:14.