Fryzura niby ta sama, makijaż starannie dobrany, a jednak twarz wygląda na zmęczoną. Bardzo często winny nie jest ani wiek, ani cięcie, lecz kolor włosów. Odpowiednio dobrany odcień potrafi zdziałać więcej niż nowa stylizacja i przy okazji ułatwić codzienną pielęgnację.
Dlaczego kolor zaczyna mieć kluczowe znaczenie
Z wiekiem zmienia się nie tylko struktura włosów, ale też tonacja skóry. Cera traci naturalny rumień, pojawiają się cienie i delikatna szarość. Kolor włosów, który kiedyś wyglądał neutralnie, nagle zaczyna podkreślać zmarszczki i ostre rysy. Właśnie dlatego po 50. roku życia odcień przy twarzy powinien działać jak miękkie światło, a nie kontrastowy kontur.
Ciepło zamiast kontrastu
Najlepszy efekt świeżości dają kolory, które mają w sobie ciepło. Takie tony odbijają światło i optycznie wygładzają skórę. Twarz wygląda na jaśniejszą, bardziej wypoczętą i spokojniejszą. Zimne, popielate barwy często dają efekt odwrotny — uwypuklają szary odcień cery i sprawiają, że spojrzenie wydaje się surowsze.
Ciepłe blondy i jasne brązy mają jeszcze jedną zaletę: dużo lepiej „współpracują” z siwizną. Odrost nie jest tak widoczny, a fryzura dłużej wygląda schludnie.
Ciemne włosy też mogą odmładzać
Nie każda kobieta chce się rozjaśniać i nie ma w tym nic złego. Sekret tkwi w wyborze odpowiedniego tonu. Zbyt głęboka, chłodna czerń lub bardzo ciemny brąz potrafią dodać lat i podkreślić każdą linię na twarzy. Znacznie lepszy efekt dają czekoladowe i kasztanowe odcienie z delikatnym ciepłym podtonem. Włosy nadal są ciemne, ale twarz wygląda łagodniej i bardziej promiennie.
Kilka tonów zamiast jednego koloru
Jednolita farba coraz częściej zdradza wiek, zwłaszcza gdy pojawiają się siwe pasma i odrost. Dlatego techniki oparte na kilku zbliżonych odcieniach działają wyjątkowo korzystnie. Delikatne rozjaśnienia przy twarzy i płynne przejścia kolorów sprawiają, że włosy zyskują objętość, a fryzura wygląda naturalnie nawet po kilku tygodniach od koloryzacji.
To rozwiązanie ma jeszcze jeden praktyczny plus: pozwala rzadziej farbować włosy, bo odrosty nie rzucają się w oczy.
Kolory, które warto przemyśleć dwa razy
Niektóre modne odcienie mogą być bezlitosne dla dojrzałej urody. Bardzo jasny, platynowy blond często uwypukla zmarszczki i sprawia, że skóra wygląda na cieńszą. Chłodne popiele i odcienie z niebieskawą lub śliwkową nutą potrafią „zgasić” cerę i nadać twarzy zmęczony wygląd. To nie znaczy, że są zakazane, ale wymagają wyjątkowo dobranego makijażu i stylizacji.
Mała zmiana, duży efekt
Styliści są zgodni: po 50. roku życia lepiej delikatnie rozjaśnić włosy niż je przyciemniać. Odcień jaśniejszy o jeden lub dwa tony od naturalnego pigmentu działa odmładzająco, zmiękcza rysy i sprawia, że całość wygląda lżej. Często to właśnie taka niewielka korekta koloru daje efekt „świeżej twarzy”, bez radykalnych decyzji i bez konieczności częstych wizyt u fryzjera.
Dobrze dobrany kolor nie ma dominować urody. Ma z nią współgrać — i właśnie wtedy działa najlepiej.