Streamer ruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, by pomóc 8-letniemu Maksowi Tockiemu. Po drodze zatrzymują go ludzie, kibicują mu z pobocza i przekazują słowa wsparcia. Akcja rośnie z godziny na godzinę, a na zbiórce jest już 4,6 mln zł.
Rowerowa trasa zamieniła się w ogólnopolską akcję
Łatwogang, czyli Piotr Hancke, wystartował z Zakopanego w piątek po godzinie 16. Jego celem jest Gdańsk, a cała wyprawa transmitowana jest na żywo w internecie. Już po około 20 minutach stream oglądało ponad 40 tys. osób, a licznik wpłat zaczął rosnąć w ekspresowym tempie. Jeszcze przed startem zbiórka miała 420 tys. zł, po dwóch godzinach przekroczyła milion, a w sobotę rano było już 3,8 mln zł.
Teraz kwota wzrosła do 4,6 mln zł, co pokazuje, że akcja wciąż nabiera rozpędu. Do pełnego celu nadal brakuje dużo, ale tempo wpłat daje rodzinie Maksa ogromną nadzieję.
Ludzie wychodzą na trasę, by go wesprzeć
Wyprawa Łatwoganga stała się czymś więcej niż internetowym wydarzeniem. Osoby mieszkające przy trasie wychodzą na drogę, machają, dopingują i próbują dodać mu sił. Niektórzy śledzą transmisję, a później pojawiają się w miejscach, przez które przejeżdża.
Według relacji osób spotykających go po drodze streamer mimo zmęczenia reaguje na ludzi z życzliwością i stara się odpowiadać na wsparcie. To właśnie takie momenty sprawiają, że akcja nabrała bardzo ludzkiego wymiaru. Nie jest tylko licznikiem na stronie zbiórki, ale wspólnym wysiłkiem tysięcy osób.
Maks potrzebuje kosztownego leczenia
Cała akcja prowadzona jest dla 8-letniego Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, czyli DMD. To ciężka choroba genetyczna powodująca stopniowy i nieodwracalny zanik mięśni. Na stronie zbiórki podkreślono, że u większości chorych około 12. roku życia pojawiają się poważne problemy z samodzielnym chodzeniem, a choroba z czasem obejmuje kolejne mięśnie.
Nadzieją dla Maksa jest terapia genowa dostępna w USA. Jej koszt wynosi około 15 mln zł. Organizatorzy zbiórki informują, że od października 2025 roku udało się zebrać ponad 3 mln zł, ale do ratowania chłopca nadal potrzebne jest brakujące 12 mln zł.
Na trasie nie brakuje problemów
Rowerowa wyprawa przez Polskę to duże wyzwanie fizyczne i techniczne. Już na początku pojawiły się kłopoty ze sprzętem. Według relacji Przeglądu Sportowego Onet w rowerze zaczęły szwankować przerzutki, ale z pomocą przyszli napotkani ludzie.
Łatwogang jedzie w kasku i kamizelce odblaskowej, a na części trasy towarzyszyła mu policyjna eskorta. Przy trudniejszych podjazdach schodzi z roweru i prowadzi go pieszo. Wszystko pokazuje na żywo, dzięki czemu widzowie widzą nie tylko efekt, ale też zmęczenie, kryzysy i codzienną walkę z trasą.
Może pojechać także z powrotem
Streamer zapowiedział, że jeśli uda się zebrać pełną kwotę przed jego dotarciem do Gdańska, po krótkim odpoczynku ruszy w drogę powrotną — z Gdańska do Zakopanego. To dodatkowo zmobilizowało internautów, którzy śledzą trasę i zachęcają innych do wpłat.
Ten warunek sprawił, że zbiórka ma nie tylko cel finansowy, ale też sportowy i symboliczny. Każda kolejna wpłata przybliża Maksa do leczenia, a Łatwoganga do decyzji o jeszcze trudniejszym wyzwaniu.
Internet znów pokazuje, że potrafi pomagać
Łatwogang niedawno był częścią rekordowej akcji charytatywnej dla Fundacji Cancer Fighters. Teraz wykorzystuje ogromną rozpoznawalność, by nagłośnić historię jednego dziecka i jego walkę z czasem. Portal i.pl przypomina, że podczas wcześniejszego livestreamu zebrano około 280 mln zł dla fundacji.
Tym razem stawką jest terapia dla Maksa. 4,6 mln zł na liczniku to już wielka suma, ale wciąż za mało, by zamknąć zbiórkę. Dlatego organizatorzy apelują o dalsze wpłaty i udostępnianie akcji.
Łatwogang jedzie dalej, ludzie czekają na niego przy trasie, a internet obserwuje każdy kilometr. Dla widzów to niezwykłe wydarzenie. Dla Maksa i jego rodziny — realna szansa na leczenie, którego koszt przekracza możliwości jednej rodziny.