Stacja przerwała regularny program i poinformowała o rzekomej śmierci króla Karola III. Po chwili wyemitowano hymn „God Save the King”, a następnie radio zamilkło. Szybko okazało się, że monarcha żyje, a na antenie doszło do poważnej pomyłki spowodowanej awarią komputerową.

Radio Caroline nadało komunikat o królu

Do nietypowej sytuacji doszło we wtorkowe popołudnie. Zamiast normalnej audycji słuchacze usłyszeli nagle oficjalnie brzmiący komunikat. Radio Caroline ogłosiło, że zawiesza regularny program „jako wyraz szacunku” po śmierci króla Karola III.

Dla wielu osób musiało to zabrzmieć jak prawdziwa wiadomość. Komunikat był poważny, ton antenowy zmienił się natychmiast, a po nim pojawił się hymn. Następnie stacja przerwała emisję i przez kilkanaście minut panowała cisza.

Awaria uruchomiła specjalną procedurę

Jak później wyjaśniono, przyczyną całego zamieszania była awaria komputerowa. System nadawczy przypadkowo uruchomił procedurę przygotowaną na wypadek śmierci monarchy. Takie rozwiązania istnieją w brytyjskich mediach od lat i mają umożliwić szybkie przejście w tryb nadzwyczajny w przypadku wydarzenia o znaczeniu państwowym.

Problem w tym, że tym razem nie było żadnego realnego powodu do uruchomienia alarmowego scenariusza. Mechanizm zadziałał automatycznie i doprowadził do emisji fałszywego komunikatu.

Słuchacze mogli poczuć dezorientację

Wpadka była szczególnie niezręczna, bo dotyczyła jednego z najbardziej wrażliwych tematów w Wielkiej Brytanii. Informacje dotyczące monarchy zawsze wywołują ogromne zainteresowanie, a oficjalnie brzmiący komunikat radiowy mógł zostać odebrany jako potwierdzenie przełomowego wydarzenia.

Cisza na antenie tylko spotęgowała zamieszanie. Przez kilka minut część słuchaczy mogła nie wiedzieć, czy ma do czynienia z prawdziwą wiadomością, czy z technicznym błędem. Dopiero późniejsze wyjaśnienia rozwiały wątpliwości.

Stacja przeprosiła króla i odbiorców

Po wznowieniu nadawania Radio Caroline odniosło się do incydentu. Menedżer stacji Peter Moore przeprosił króla Karola III oraz słuchaczy za niepokój, jaki mogła wywołać pomyłka.

W oświadczeniu podkreślono, że doszło do przypadkowego uruchomienia procedury „Śmierć Monarchy”. Stacja zaznaczyła, że wszystkie brytyjskie rozgłośnie mają przygotowane podobne scenariusze, choć oczywiście nikt nie chce, by kiedykolwiek trzeba było z nich korzystać.

Pomyłka pokazała ryzyko automatyzacji

Cała sprawa stała się przykładem tego, jak niebezpieczny może być błąd w systemie nadawczym. Procedury kryzysowe mają zapewniać porządek, szybkość i bezpieczeństwo informacyjne. Gdy jednak zostaną uruchomione przypadkowo, mogą wywołać chaos i chwilową panikę.

W przypadku Radia Caroline wszystko trwało krótko, ale temat natychmiast trafił do mediów. Nic dziwnego — fałszywy komunikat o królu Karolu III to nie zwykła antenowa pomyłka, lecz incydent dotyczący głowy państwa.

Radio Caroline w centrum niecodziennej wpadki

Radio Caroline ma w Wielkiej Brytanii wyjątkową historię i rozpoznawalność. Tym razem stacja znalazła się jednak w centrum uwagi z powodu błędu, który nigdy nie powinien pojawić się na antenie.

Incydent zakończył się przeprosinami i wyjaśnieniem, że król Karol III żyje, a komunikat był wynikiem awarii. Dla słuchaczy była to jednak chwila sporego zaskoczenia, a dla samej stacji — lekcja, jak ważna jest kontrola nad systemami przygotowanymi na sytuacje kryzysowe.