Beata Klimek z Poradza w województwie zachodniopomorskim odprowadziła dzieci na przystanek autobusowy, a później miała pojechać do pracy. Nigdy jednak tam nie dotarła. Od 7 października 2024 roku nie ma z nią kontaktu, a jej los wciąż pozostaje nieznany.
Sprawa od początku budzi ogromne emocje, bo okoliczności zaginięcia nie układały się w prostą historię o dobrowolnym wyjeździe. Samochód kobiety znaleziono przed domem, a w środku miał znajdować się ugotowany obiad. To dla bliskich był jeden z powodów, by sceptycznie podchodzić do wersji o nagłym opuszczeniu rodziny.
2 maja obchodziłaby 49. urodziny
W tym roku szczególnie bolesną datą dla rodziny był 2 maja. Tego dnia Beata Klimek obchodziłaby 49. urodziny. Kiedy zaginęła, miała 47 lat. Od tamtej chwili minęło już ponad półtora roku, a mimo licznych czynności nadal nie wiadomo, co wydarzyło się po tym, gdy kobieta odprowadziła dzieci na autobus.
Bliscy od początku podkreślali, że Beata była związana z dziećmi i codziennymi obowiązkami. Dlatego scenariusz nagłego wyjazdu bez kontaktu z rodziną budził u nich poważne wątpliwości.
14 maja mija termin śledztwa
W połowie maja sprawa ma wejść w kolejny ważny etap. Obecny termin śledztwa wyznaczono na 14 maja 2026 roku. Postępowanie było już wcześniej przedłużane, a teraz śledczy będą musieli zdecydować, czy je zakończyć, czy prowadzić dalej.
Nie oznacza to automatycznie, że 14 maja opinia publiczna pozna odpowiedź na wszystkie pytania. Prokuratura może zdecydować o dalszych czynnościach, jeżeli uzna, że są jeszcze tropy wymagające sprawdzenia. W sprawach zaginięć taki termin ma przede wszystkim znaczenie proceduralne.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie śmierci
W 2025 roku RMF FM informowało, że postępowanie jest prowadzone w sprawie zaistniałego w Poradzu 7 października 2024 roku nieumyślnego spowodowania śmierci Beaty K.. Według tych informacji przesłuchano blisko 60 świadków, zasięgano opinii biegłych oraz przeprowadzono liczne przeszukania i oględziny.
To ważne, bo pokazuje, że śledczy nie traktowali sprawy wyłącznie jako zwykłego zaginięcia. Jednocześnie w publicznie dostępnych informacjach nie ma potwierdzenia, by odnaleziono ciało kobiety albo by komukolwiek przedstawiono zarzuty bezpośrednio związane z jej zniknięciem.
Mąż mówił o wersji wyjazdu za granicę
W sprawie pojawiał się wątek możliwego wyjazdu Beaty Klimek za granicę. Taką wersję miał przedstawiać jej mąż Jan K., który sugerował między innymi Niemcy. Media podkreślały jednak, że rodzina kobiety od początku nie wierzyła w taki scenariusz.
Jan K. w rozmowach z mediami stanowczo zaprzeczał, by miał związek z zaginięciem żony. Jednocześnie w sprawie pojawiały się informacje o czynnościach prowadzonych na terenie posesji, w tym o sprawdzaniu przydomowego szamba.
„Powiedzieli, że ona nie żyje”
Jednym z najbardziej niepokojących wątków była wypowiedź Jana K. dla „Faktu”. Mąż zaginionej twierdził, że od jednego z policjantów miał usłyszeć, iż śledczy w Szczecinie wiedzą, że Beata Klimek nie żyje. Mówił: „Powiedzieli, że ona nie żyje”.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest to relacja męża zaginionej. Publicznie nie przedstawiono dowodów, które potwierdzałyby taki przebieg wydarzeń. Radio ZET przypominało, że Jan K. nie przedstawił dowodów na te słowa.
Monitoring nie dał przełomu
W sprawie zwracano też uwagę na monitoring przy posesji. Według informacji podawanych przez Radio ZET, kamery miały przestać rejestrować obraz w czasie istotnym dla śledztwa. To jeden z elementów, który dodatkowo komplikuje próbę odtworzenia ostatnich znanych chwil Beaty Klimek.
W takich sprawach każdy szczegół ma znaczenie: godzina wyjścia z domu, droga na przystanek, telefon, samochód, monitoring, relacje świadków i to, co działo się w kolejnych minutach. Mimo wielu czynności śledczych najważniejsza odpowiedź nadal nie padła.
Poradz wciąż żyje cieniem tej sprawy
Zaginięcie Beaty Klimek odcisnęło piętno nie tylko na rodzinie, ale też na miejscowości Poradz. „Fakt” opisywał, że po półtora roku od zaginięcia mieszkańcy niechętnie wracają do tematu, a część osób mówiła, że medialny szum mocno dotknął całą wieś.
To pokazuje, jak długo nierozwiązane sprawy potrafią ciążyć lokalnym społecznościom. Im dłużej brakuje odpowiedzi, tym więcej miejsca zajmują domysły, niepewność i napięcie.
Rodzina czeka na prawdę
Najbliższe dni mogą przynieść decyzję w sprawie dalszego kierunku postępowania. 14 maja będzie ważną datą, ale nie musi być końcem całej historii. Dla rodziny Beaty Klimek najważniejsze pozostaje ustalenie, co wydarzyło się 7 października 2024 roku.
Na razie sprawa wciąż ma więcej pytań niż odpowiedzi. Zwykły poranek, droga na przystanek, nieobecność w pracy i cisza, która trwa od miesięcy — to elementy historii, która nadal czeka na wyjaśnienie.