Do osób, które poświęciły jej szczególnie dużo pracy, należał dziennikarz śledczy Janusz Szostak. Przez lata analizował dokumenty, rozmawiał z ludźmi i publikował materiały dotyczące zaginięcia 19-latki z Gdańska. Po jego nagłej śmierci w grudniu 2021 roku ciężar tej historii częściowo spadł na jego żonę, Aldonę Błaszczyk-Szostak.

Janusz Szostak badał sprawę Iwony Wieczorek przez lata

Iwona Wieczorek zaginęła w lipcu 2010 roku. Według ustaleń przypomnianych przez Świat Gwiazd, wracała nad ranem z Sopotu w stronę domu w Gdańsku, ale nigdy do niego nie dotarła. Jej zaginięcie szybko stało się jedną z najgłośniejszych nierozwiązanych spraw w kraju.

Janusz Szostak przez lata próbował przybliżyć się do odpowiedzi na pytanie, co stało się z Iwoną. Efektem jego pracy były dwie książki: „Co się stało z Iwoną Wieczorek” oraz „Kto zabił Iwonę Wieczorek?”. Według relacji wdowy dziennikarz do końca wierzył, że prawda może znajdować się w aktach i materiałach, do których dotarł.

Po jego odejściu pojawiły się anonimowe sygnały

Aldona Błaszczyk-Szostak opowiedziała, że po śmierci męża zaczęły dziać się rzeczy, które wzbudziły jej niepokój. Miała otrzymywać puste SMS-y z jednym słowem oraz głuche telefony, najczęściej nocą. W końcu, jak przyznała, zaczęła się bać i ograniczyła swoją aktywność w mediach społecznościowych.

W rozmowie cytowanej przez Świat Gwiazd powiedziała:

„Zaraz po śmierci Janusza zaczęłam dostawać dziwne wiadomości, puste SMS-y zawierające tylko słowo: "Iwona".”

To krótkie zdanie pokazuje, że sprawa, którą zajmował się jej mąż, nie zakończyła się dla niej wraz z jego odejściem.

Wdowa wspomina o osobie z otoczenia fundacji

Najbardziej niepokojący fragment relacji dotyczy osoby, która — według Aldony Błaszczyk-Szostak — miała zdobyć zaufanie Janusza Szostaka i działać blisko jego środowiska. Wdowa twierdzi, że dopiero po śmierci męża odkryła, iż ta osoba mogła śledzić ich działania i sprawdzać, jaką wiedzę posiadają w sprawie Iwony Wieczorek.

Jeszcze mocniej brzmi wiadomość, którą wdowa miała otrzymać dwa lata po śmierci męża:

„Zostaw sprawę Iwony Wieczorek, bo stanie ci się krzywda. Nie zajmuj się tym, bo to nie było tak, jak pisaliście”.

To właśnie takie sygnały miały sprawić, że powrót do materiałów po Januszu Szostaku stał się dla niej wyjątkowo trudny.

Archiwa Szostaka znów mają ujrzeć światło dzienne

Przez długi czas Aldona Błaszczyk-Szostak nie była gotowa, by wrócić do notatek, nagrań i dokumentów pozostawionych przez męża. Jak wyjaśniała, było to dla niej zbyt obciążające emocjonalnie. Po latach zdecydowała jednak, że chce uporządkować jego dorobek i przypomnieć pracę, którą wykonał.

Jednym z elementów tego planu ma być publikowanie archiwalnych nagrań i materiałów w internecie. Wdowa sugeruje, że w archiwach Szostaka znajdują się informacje, które nie zostały wcześniej ujawnione publicznie.

Sprawa nadal budzi wiele pytań

Choć od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło wiele lat, temat wciąż wraca w mediach i w rozmowach osób zainteresowanych niewyjaśnionymi sprawami. Wdowa po Januszu Szostaku podkreśla, że jej mąż wykonał ogromną pracę i nie chce, by została ona zapomniana.

Dla niej powrót do tych materiałów jest nie tylko próbą uporządkowania archiwum. To także sposób na zachowanie pamięci o człowieku, który do ostatnich chwil żył sprawą Iwony Wieczorek i wierzył, że odpowiedź nadal może być bliżej, niż wielu sądzi.