Tym razem powodem było niebezpieczne zdarzenie na cmentarzu. W środę 27 maja przy mogile posła i społecznika pojawił się ogień. Spłonęły kwiaty, wiązanki i znicze, które od pogrzebu przynosili tam mieszkańcy oraz osoby poruszone historią polityka. Według ustaleń o2.pl służby wykluczyły udział osób trzecich.

Ogień pojawił się po godzinie 11

Do incydentu doszło 27 maja po godz. 11. Policja w Sosnowcu potwierdziła, że zgłoszenie wpłynęło około godz. 11.30. Jak przekazał podkom. Tomasz Mogielski, zapaliły się kwiaty, najprawdopodobniej od znicza. Możliwym scenariuszem jest przewrócenie znicza przez silny wiatr albo jego pęknięcie.

To istotne ustalenie, bo informacja o ogniu przy grobie Łukasza Litewki natychmiast wzbudziła emocje. Miejsce to ma dla wielu osób szczególne znaczenie, dlatego każde niepokojące zdarzenie przy mogile wywołuje duże poruszenie.

Grób został uprzątnięty po pożarze

Redakcja o2.pl udała się na cmentarz po informacji o pożarze. Na miejscu zauważono okopcenia i zabrudzenia pobliskiego nagrobka. Sama mogiła Łukasza Litewki została już jednak uporządkowana. Zebrano spalone wiązanki i znicze, a na grobie położono nową wykładzinę imitującą trawę.

W centralnym miejscu ustawiono zdjęcie Łukasza Litewki. Wokół znalazły się czerwone i białe róże oraz kolejne znicze. Widok po pożarze był przykry, ale miejsce pamięci szybko przywrócono do godnego stanu.

Przy mogile jest wiele zniczy

Policja zwróciła uwagę, że przy grobie znajduje się bardzo dużo zniczy. To właśnie ich liczba, w połączeniu z kwiatami i wiązankami, mogła zwiększyć ryzyko zaprószenia ognia. Na cmentarzach podobne sytuacje zdarzają się zwłaszcza wtedy, gdy dekoracje są ustawione zbyt blisko płomienia albo gdy wieje silny wiatr.

Pożar przy grobie Łukasza Litewki pokazuje, jak łatwo nawet symboliczny gest pamięci może doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Wystarczy jeden przewrócony znicz, aby ogień objął suche kwiaty lub sztuczne elementy wiązanek.

Miejsce szczególne dla wielu osób

Łukasz Litewka spoczywa na cmentarzu w Sosnowcu. Poseł Lewicy i działacz społeczny zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym podczas jazdy rowerem. Jego pogrzeb odbył się 29 kwietnia.

Od tego czasu przy jego grobie regularnie pojawiają się znicze, kwiaty i osobiste symbole pamięci. To dowód, że dla wielu osób Litewka był kimś więcej niż politykiem. Kojarzono go z działalnością społeczną, pomocą potrzebującym i akcjami, które jednoczyły ludzi wokół konkretnych spraw.

Pożar był najprawdopodobniej nieszczęśliwym przypadkiem

Najważniejsze ustalenie służb jest takie, że wykluczono udział osób trzecich. Wszystko wskazuje więc na przypadkowe zaprószenie ognia. Mimo to zdarzenie poruszyło osoby, które odwiedzają mogiłę Łukasza Litewki i traktują ją jako miejsce pamięci.

Po pożarze grób został uporządkowany, ale ślady na sąsiednim nagrobku przypominają, jak groźne mogą być płomienie wśród licznych zniczy i dekoracji. To także przestroga dla odwiedzających cmentarze, by ustawiać znicze z dala od kwiatów, wiązanek i innych łatwopalnych ozdób.


Zdjęcia można zobaczyć tu