Poseł Lewicy z Sosnowca przez lata kojarzony był nie tylko z polityką, ale przede wszystkim z pomocą ludziom i zwierzętom. Teraz, miesiąc po jego odejściu, rodzina postanowiła publicznie wyjaśnić, co dzieje się wokół Fundacji Team Litewka.
Oświadczenie, które pojawiło się na oficjalnym profilu zmarłego posła, jest pełne emocji. Bliscy jasno dali do zrozumienia, że nie wszystko potoczyło się tak, jak tego oczekiwali.
Rodzina chciała chronić dorobek Łukasza Litewki
Fundacja Team Litewka była jednym z najważniejszych elementów działalności posła. To właśnie dzięki niej wokół Łukasza Litewki powstała społeczność ludzi gotowych pomagać potrzebującym. Po jego śmierci naturalne wydawało się, że najbliżsi będą chcieli mieć wpływ na dalsze losy tej inicjatywy.
Z opublikowanego komunikatu wynika, że rodzinie zależało na kontynuowaniu działalności fundacji w dotychczasowym duchu. Chodziło nie tylko o formalności, ale także o zachowanie wartości, z którymi Łukasz Litewka był kojarzony przez lata.
Bliscy podkreślili, że chcieli dołączyć do Rady Fundacji w taki sposób, aby realnie uczestniczyć w decyzjach dotyczących jej przyszłości. Jak twierdzą, nie wszyscy zaakceptowali takie rozwiązanie.
Padły słowa o działaniach „w sprzeczności z naszą wolą”
Najmocniej wybrzmiał fragment oświadczenia, w którym rodzina wskazała na różnice zdań z częścią osób związanych z Radą Fundacji. Bliscy napisali, że niektóre pomysły były „w sprzeczności z naszą wolą”.
To krótkie zdanie pokazuje, jak trudna stała się sytuacja po śmierci posła. Rodzina nie mówi wyłącznie o organizacyjnych sporach. W tle jest coś znacznie ważniejszego: pytanie o to, kto powinien decydować o przyszłości dzieła, które dla Łukasza Litewki miało szczególne znaczenie.
Profil Łukasza Litewki nie będzie promował nowych treści fundacji
Konsekwencją obecnej sytuacji jest ważna decyzja dotycząca komunikacji. Z oświadczenia wynika, że nowe treści związane z działalnością Fundacji Team Litewka nie będą już promowane na profilu zmarłego aktywisty.
To istotne, ponieważ właśnie tam przez lata gromadzili się ludzie śledzący akcje pomocowe, zbiórki i inicjatywy społeczne. Profil Łukasza Litewki był miejscem, w którym wiele spraw zyskiwało ogromny zasięg. Teraz rodzina wyraźnie oddziela pamięć o nim od działań, na które — jak sugeruje — nie ma oczekiwanego wpływu.
Tragiczny wypadek i pytania bez prostych odpowiedzi
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w wypadku. Według pierwszych ustaleń poruszał się rowerem, gdy został uderzony przez samochód. Miał 36 lat, a 9 maja skończyłby 37 lat.
Po jego śmierci w internecie pojawiło się wiele komentarzy, spekulacji i pytań. Rodzina musiała mierzyć się nie tylko z żałobą, ale również z ogromnym zainteresowaniem opinii publicznej. Teraz doszedł do tego kolejny bolesny temat: przyszłość fundacji, która była symbolem społecznej działalności posła.
Spór o fundację to także spór o pamięć
W takich sytuacjach formalne decyzje mają często wymiar znacznie głębszy niż zwykłe zarządzanie organizacją. Fundacja Team Litewka nie była anonimowym podmiotem. Była związana z nazwiskiem, wizerunkiem i zaufaniem, które Łukasz Litewka budował przez lata.
Dlatego głos rodziny ma tak duże znaczenie. Bliscy nie tylko informują o nieporozumieniach. Przede wszystkim próbują zaznaczyć, że dorobek zmarłego posła powinien być chroniony zgodnie z ich wolą i pamięcią o tym, jak sam rozumiał pomaganie.
Na razie nie wiadomo, jak zakończy się ta sprawa. Wiadomo jednak, że oświadczenie rodziny otwiera nowy rozdział w dyskusji o przyszłości Fundacji Team Litewka. Dla wielu osób, które wspierały działania posła, będzie to temat szczególnie ważny i emocjonalny.