Powołana przez niego Rada Nowej Konstytucji miała być początkiem prac nad projektem konstytucji „nowej generacji roku 2030”. Tyle że już pierwsze reakcje społeczne pokazują, że inicjatywa Pałacu Prezydenckiego nie porwała większości Polaków.

Z sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że 60,2 proc. badanych negatywnie ocenia powołanie Rady Konstytucyjnej. Poparcie dla pomysłu deklaruje 33 proc. respondentów, a 6,8 proc. nie ma zdania.

Najwięcej jest zdecydowanych przeciwników

Najbardziej wymowny jest nie tylko ogólny poziom sprzeciwu, ale jego intensywność. Aż 48,5 proc. ankietowanych odpowiedziało, że „zdecydowanie” nie popiera powołania Rady. Kolejne 11,7 proc. wybrało odpowiedź „raczej nie”.

Po drugiej stronie znalazło się łącznie 33 proc. badanych. W tej grupie 20 proc. zdecydowanie popiera inicjatywę, a 13 proc. raczej ją akceptuje. Wynik pokazuje więc nie tylko brak większościowego poparcia, lecz także wyraźną przewagę twardego sprzeciwu nad ostrożną aprobatą.

Rada miała być początkiem nowej konstytucji

Prezydent powołał pierwszych członków Rady Nowej Konstytucji 3 maja, podczas uroczystości na Zamku Królewskim. Wśród osób, które otrzymały powołania, znaleźli się m.in. Marek Jurek, prof. Ryszard Legutko, prof. Anna Łabno, prof. Ryszard Piotrowski, Barbara Piwnik, Julia Przyłębska i Józef Zych.

Według Kancelarii Prezydenta ma to być gremium pracujące nad założeniami nowej ustawy zasadniczej. Karol Nawrocki przekonywał, że obecna konstytucja wymaga modernizacji albo zmiany, a jednym z celów ma być bardziej czytelny podział kompetencji w państwie.

Podział polityczny widać jak na dłoni

Wyniki sondażu pokazują, że sprawa Rady Nowej Konstytucji natychmiast wpisała się w polityczny konflikt. Wśród wyborców koalicji rządzącej Donalda Tuska pomysł prezydenta odrzuca 91 proc. badanych. Tylko 5 proc. tej grupy go popiera.

Zupełnie inaczej wygląda to wśród wyborców PiS i Konfederacji. Tam poparcie dla inicjatywy wynosi 64 proc., a przeciw jest 29 proc. badanych. To oznacza, że projekt, który miał być początkiem rozmowy o ustroju państwa, już na starcie został odczytany przez wielu wyborców przez pryzmat partyjnego sporu.

Problemem może być nie sama konstytucja, lecz zaufanie

Co ciekawe, inne badania pokazywały, że część Polaków widzi potrzebę zmian w konstytucji. Według sondażu opisywanego przez Interię ponad 42 proc. respondentów uważa, że Polska potrzebuje zmian ustawy zasadniczej, a 36 proc. jest przeciwnego zdania. Jednocześnie niemal połowa badanych nie ufa, że ewentualne zmiany będą służyć obywatelom.

To ważny kontekst. Sprzeciw wobec Rady Nawrockiego nie musi oznaczać, że Polacy w ogóle nie chcą rozmawiać o konstytucji. Może raczej pokazywać brak zaufania do tego, kto i w jaki sposób miałby taką zmianę przygotowywać.

Skład Rady budzi emocje

W debacie publicznej uwagę przyciągnął także skład prezydenckiego gremium. Wśród powołanych znalazła się m.in. była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, co natychmiast stało się jednym z najczęściej komentowanych elementów sprawy.

Dla zwolenników prezydenta obecność znanych nazwisk może być dowodem na poważny charakter prac. Dla przeciwników to jednak sygnał, że Rada nie będzie ponadpartyjnym miejscem szerokiej rozmowy, lecz kolejnym polem politycznego starcia.

Sondaż to zimny prysznic dla Pałacu Prezydenckiego

Dla Karola Nawrockiego wynik badania jest poważnym sygnałem ostrzegawczym. Prezydent może próbować narzucić temat nowej konstytucji jako projekt na lata, ale bez społecznego zaufania taka inicjatywa będzie miała ograniczoną siłę.

Największym wyzwaniem nie jest więc samo powołanie Rady, lecz przekonanie osób spoza własnego elektoratu. Na razie liczby pokazują, że Pałac Prezydencki ma problem właśnie z tą grupą wyborców.

Wielka debata może utknąć już na starcie

Konstytucja jest dokumentem, który powinien łączyć obywateli ponad bieżącym konfliktem politycznym. Tymczasem najnowszy sondaż pokazuje, że inicjatywa Karola Nawrockiego od początku budzi więcej nieufności niż entuzjazmu.

Jeśli prezydent chce, by Rada Nowej Konstytucji była traktowana jako poważny początek ustrojowej rozmowy, będzie musiał najpierw odpowiedzieć na podstawowy problem: dlaczego większość Polaków już teraz mówi temu projektowi „nie”.