„Familiada” — program, który przez lata uchodził za bezpieczną, rodzinną rozrywkę — w ostatnich tygodniach regularnie mierzy się z krytyką widzów. Każdy odcinek jest drobiazgowo analizowany, a finałowe rundy budzą szczególnie dużo emocji.

Tak było również tym razem.

Jedno pytanie, wiele wątpliwości

W studiu rywalizowały drużyny „Aniołki Weroniki” i „Kwartet Podatkowy”. Decydujące okazało się pytanie o białego, rasowego psa. Po zakończeniu rundy finałowej okazało się, że drużynie zabrakło 28 punktów do wygranej.

Na oficjalnym profilu programu poinformowano, że najwyżej punktowaną odpowiedzią był maltańczyk. To właśnie ta informacja wywołała lawinę komentarzy. Część widzów twierdziła, że w trakcie emisji nie padło wyraźne wskazanie najwyżej ocenionej odpowiedzi. Inni domagali się jasnego doprecyzowania zasad punktacji.

Prowadzący pod presją

W centrum internetowej dyskusji ponownie znalazł się prowadzący, Karol Strasburger. Od lat jest twarzą teleturnieju i jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów. Jednak w dobie mediów społecznościowych nawet drobne nieścisłości są natychmiast wyłapywane przez widzów.

W komentarzach pojawiły się głosy rozczarowania, a także sugestie, że komunikacja w trakcie finału powinna być bardziej jednoznaczna. To kolejna sytuacja, w której odbiorcy wnikliwie przyglądają się przebiegowi gry.

Nie pierwsza kontrowersja

To nie odosobniony przypadek. W poprzednich tygodniach widzowie krytykowali zmianę kolejności pytań w finale jednego z odcinków. Wówczas sprawa stała się na tyle głośna, że stanowisko opublikowała Telewizja Polska, zapewniając o zgodności działań z regulaminem programu.

Mimo wyjaśnień emocje nie opadają. „Familiada” — przez lata postrzegana jako format odporny na kontrowersje — dziś funkcjonuje w zupełnie innej rzeczywistości medialnej.

Internet zmienia zasady gry

Każdy odcinek analizowany jest niemal klatka po klatce. Widzowie porównują odpowiedzi, liczą punkty i zestawiają przebieg gry z wcześniejszymi edycjami. Transparentność zasad stała się dla odbiorców równie ważna jak sama rozrywka.

Czy napięcie wokół programu wpłynie na jego wizerunek? Trudno jednoznacznie ocenić. Jedno jest pewne — niedzielne wydania „Familiady” nie są już tylko teleturniejem emitowanym w telewizji. Stały się również wydarzeniem komentowanym w czasie rzeczywistym w sieci.

A w świecie, w którym każda decyzja prowadzącego może zostać poddana publicznej ocenie, emocje wokół kultowego programu prawdopodobnie szybko nie opadną.