Tymczasem rzeczywistość okazała się inna. Kilka godzin po starcie samolot Polskich Linii Lotniczych LOT zmienił kurs i wrócił do Warszawy. Decyzja zapadła w powietrzu i — jak podkreśla przewoźnik — miała charakter prewencyjny.

Start zgodnie z planem, cel: Dominikana

Rejs długodystansowy Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował z Lotniska Chopina bez opóźnień. Samolot typu Boeing 787-9 Dreamliner miał dowieźć podróżnych do Punta Cana, jednego z najchętniej wybieranych kierunków wakacyjnych na Karaibach.

Na pokładzie znajdowało się ponad 200 pasażerów oraz załoga. Początkowa faza lotu przebiegała standardowo, bez sygnałów mogących wskazywać na problemy.

Nieprawidłowość wykryta w trakcie lotu

W trakcie rejsu piloci odnotowali odstępstwo techniczne od normy. Jego charakter nie został podany do publicznej wiadomości, co w lotnictwie cywilnym jest standardem. W przypadku rejsów międzykontynentalnych nawet potencjalnie drobne sygnały analizuje się z najwyższą ostrożnością.

Po konsultacjach i zgodnie z procedurami bezpieczeństwa zapadła decyzja o przerwaniu lotu i powrocie do portu startowego. Dreamliner bezpiecznie wylądował w Warszawie. Na pokładzie nie doszło do żadnych incydentów, a sytuacja — jak informuje linia — była w pełni kontrolowana.

LOT: bezpieczeństwo ma absolutny priorytet

Rzecznik LOT-u potwierdził, że zawrócenie samolotu było rutynową decyzją operacyjną, podejmowaną zawsze wtedy, gdy pojawiają się wątpliwości dotyczące stanu technicznego maszyny.

W takich przypadkach nie podejmuje się ryzyka. Procedury są jednoznaczne, a bezpieczeństwo pasażerów i załogi ma pierwszeństwo przed rozkładem lotów.

Co z pasażerami? Rejs nie został anulowany

Po powrocie do Warszawy podróżni otrzymali informacje o dalszym przebiegu podróży. LOT zapewnił, że połączenie do Dominikany nie zostaje odwołane, a jedynie przesunięte w czasie. Przewoźnik zdecydował o podstawieniu innego samolotu, który miał zrealizować rejs kilka godzin później.

Pasażerowie zostali objęci opieką obsługi naziemnej, a linia deklarowała ograniczenie niedogodności związanych z opóźnieniem.

Zdarzenie rzadkie, ale przewidziane w procedurach

Choć dla podróżnych taka sytuacja bywa stresująca, w branży lotniczej jest ona elementem systemu bezpieczeństwa. Linie lotnicze utrzymują zapasowe maszyny i elastyczne grafiki załóg właśnie po to, by w przypadku problemów technicznych móc szybko reagować.

Zawrócenie samolotu w trakcie długiego rejsu nie jest oznaką zagrożenia, lecz dowodem na to, że procedury działają tak, jak powinny. W tym przypadku decyzja załogi pozwoliła bezpiecznie zakończyć lot i przygotować alternatywne rozwiązanie dla pasażerów lecących na długo wyczekiwany urlop.