Tysiące stron e-maili i notatek, odtajnionych przez Departament Sprawiedliwości USA, odsłaniają kulisy działań jednej z najbardziej skompromitowanych postaci ostatnich dekad. Wśród nazwisk, które niespodziewanie pojawiły się w dokumentach, znalazła się także Sandra Kubicka.
Jeden e-mail z 2015 roku
W aktach znalazła się krótka wiadomość datowana na 19 października 2015 roku. Z adresu powiązanego z Epsteinem wysłano zapytanie do właścicielki prestiżowej agencji Next Model Management. Treść była lakoniczna: pytanie, czy Sandra Kubicka znajduje się w gronie jej podopiecznych, oraz komentarz, że Epstein widział ją w Miami i uznał za „bardzo ładną”.
To jedyny fragment, w którym nazwisko polskiej modelki pojawia się w całej dokumentacji. Nie ma żadnych dowodów na dalszą korespondencję ani prób kontaktu.
„Mogłam stać się ofiarą”
Choć zapis jest krótki i nie prowadzi do żadnych kolejnych wątków, jego wydźwięk okazał się wyjątkowo silny. Kubicka nie ukrywa, że sama świadomość znalezienia się w kręgu zainteresowania Epsteina jest dla niej wstrząsająca. W rozmowach z mediami stanowczo podkreśla, że nigdy nie spotkała tego człowieka i nie miała pojęcia o jego istnieniu w czasie, gdy rozwijała karierę w Stanach Zjednoczonych.
W wywiadzie dla Wirtualna Polska mówiła wprost, że myśl o tym, iż mogła stać się jedną z potencjalnych ofiar, jest dla niej przerażająca i odpychająca. Jak zaznaczyła, o skali przestępstw Epsteina dowiedziała się dopiero wiele lat później – z doniesień medialnych i głośnych produkcji dokumentalnych.
Mechanizm „zbierania nazwisk”
Eksperci analizujący odtajnione materiały zwracają uwagę, że przypadek Kubickiej nie jest odosobniony. W dokumentach znajdują się tysiące nazwisk osób, które pojawiają się w luźnych zapytaniach, prywatnych mailach lub notatkach, bez jakichkolwiek dalszych konsekwencji. Epstein znany był z obsesyjnego gromadzenia nazwisk i tworzenia wrażenia, że ma dostęp do świata elit – polityki, biznesu i show-biznesu.
W praktyce wiele takich wzmianek nie oznacza relacji ani kontaktu, lecz jedynie sposób budowania wpływów i prestiżu.
Dlaczego te akta ujawniono teraz
Odtajnienie dokumentów nie jest efektem nowych ustaleń śledczych, lecz konsekwencją specjalnej ustawy przyjętej przez Kongres USA. Zobowiązała ona Departament Sprawiedliwości do ujawnienia archiwów, które przez lata pozostawały zamknięte przed opinią publiczną. To ogromny zbiór starych materiałów, które dopiero teraz trafiają do mediów i są analizowane linijka po linijce.
Cień, który pada bez winy
Dla Sandry Kubickiej cała sytuacja ma wymiar głęboko osobisty. Choć dokumenty nie wskazują na jakikolwiek kontakt czy relację, jedno zdanie sprzed niemal dekady wystarczyło, by jej nazwisko znalazło się w globalnym obiegu informacji. To przykład, jak daleko sięga cień afery Epsteina – i jak łatwo może dotknąć osób, które nie miały z nią nic wspólnego.
Sprawa pokazuje również, jak ważny jest kontekst w ocenie ujawnianych dokumentów. Same nazwiska nie są dowodem winy, ale przypomnieniem o mechanizmach, które przez lata pozwalały Epsteinowi funkcjonować w cieniu elit i budować sieć pozornych powiązań.