Wyjazd Zbigniew Ziobro na Węgry sprawił, że niewielka wieś w województwie łódzkim przestała być areną reporterskich relacji. Choć polityk nie pojawia się już w okolicy, jego nazwisko wciąż wywołuje u mieszkańców wyraźną rezerwę. Doświadczenia z ostatnich miesięcy nauczyły ich jednego – im mniej kamer, tym lepiej.
Mała miejscowość, duże zainteresowanie
Jeruzal liczy niespełna 200 mieszkańców i znajduje się około godziny drogi od Warszawy. Przez lata pozostawał miejscem cichym i niemal anonimowym. Sytuacja zmieniła się, gdy na uboczu wsi powstał dom byłego ministra sprawiedliwości. Położony na końcu leśnej drogi, odgrodzony wysokim murem i monitorowany, od początku wyróżniał się na tle okolicznych zabudowań.
W sąsiedztwie tej posesji w ostatnim czasie pojawiły się także nowe obiekty, wykorzystywane głównie sezonowo. Mieszkańcy podkreślają jednak, że to normalne dla tej okolicy, gdzie wiele domów pełni funkcję letniskową.
Dzień, który ściągnął kamery
Prawdziwe medialne zamieszanie zaczęło się po 26 marca 2024 roku, kiedy funkcjonariusze Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukali dom Zbigniewa Ziobry. Późniejsze doniesienia o jego wyjeździe na Węgry, możliwym azylu politycznym i informacjach dotyczących nieruchomości sprawiły, że Jeruzal znalazł się na czołówkach portali informacyjnych.
Dla mieszkańców oznaczało to nagłą zmianę codzienności. Spokojne drogi i podwórka zastąpiły kamery, mikrofony i pytania, na które – jak się okazało – niewielu chciało odpowiadać.
„Ludzie mają dość mediów”
Choć dziś reporterzy pojawiają się w Jeruzalu znacznie rzadziej, dystans mieszkańców pozostał. Jedna z kobiet, zapytana przez dziennik „Fakt”, odpowiedziała bez wahania:
„Nikt panu się przed kamerą nie wypowie. Ludzie mają dość mediów, zwłaszcza że mieliśmy nieprzyjemności z tego powodu”.
Słowa te dobrze oddają nastroje we wsi. Choć rozmówczyni nie chciała zdradzić szczegółów, dała jasno do zrozumienia, że doświadczenia z mediami nie należały do przyjemnych.
Sąsiad, który pozostawał na uboczu
Z relacji lokalnej społeczności wynika, że sam Ziobro nigdy nie był częścią życia wsi. Jeden z mieszkańców mówił wprost:
„Z nikim nie wchodził w interakcje, z nikim nie rozmawiał. Jedynie jeździł do sklepu spożywczego. Ja na pewno na ryby z nim nie chodziłem, choć pytano mnie o to kilkukrotnie”.
Ten sam rozmówca dodał też wyraźnie, że „w polityczne sprawy mieszać się nie będzie”, podkreślając, że ma własne sprawy i problemy, którymi musi się zajmować.
Dom jak wiele innych letnich rezydencji
Inni mieszkańcy potwierdzają, że obecność byłego ministra miała charakter raczej okazjonalny. Jego dom postrzegany był bardziej jako rezydencja wykorzystywana sezonowo niż miejsce stałego zamieszkania. W tym sensie nie różnił się znacząco od innych posesji w okolicy, które ożywają głównie w weekendy lub podczas wakacji.
Uczucie ulgi po zniknięciu kamer
Jak zauważa „Fakt”, w Jeruzalu wyraźnie czuć ulgę. Wyjazd Ziobry na Węgry oznacza dla mieszkańców przede wszystkim nadzieję na trwały spokój. Brak obecności polityka to także mniejsze prawdopodobieństwo powrotu mediów, które – zdaniem wielu – zakłócały normalne funkcjonowanie wsi.
Podczas rozmów często padają krótkie, demonstracyjne odpowiedzi, takie jak „nie interesuje mnie to” czy „macie panowie telewizor?”, które jasno pokazują, że lokalna społeczność nie chce już być elementem politycznej narracji.
Powrót do codzienności
Jeruzal próbuje dziś zamknąć ten rozdział i wrócić do tego, czym był przez lata – spokojną, niewielką wsią, z dala od wielkiej polityki. Mieszkańcy nie oczekują wyjaśnień ani sensacji. Najważniejsze jest dla nich jedno: by nazwa ich miejscowości znów przestała pojawiać się w nagłówkach i kojarzyła się wyłącznie z cichym, zwyczajnym życiem.