Znałyśmy się od szkoły podstawowej. Razem przeżyłyśmy pierwsze miłości, egzaminy, śluby i rozwody. Była dla mnie niemal jak siostra.

— Właściciel wypowiedział mi umowę — powiedziała. — Mam dwa tygodnie na wyprowadzkę. Nie mam dokąd pójść.

Mój ojciec od kilku lat mieszkał sam w dużym rodzinnym domu. Po odejściu mamy coraz gorzej radził sobie z codziennymi obowiązkami. Zapominał wyłączyć kuchenkę, mylił terminy wizyt u lekarza, a czasami przez kilka dni żywił się wyłącznie kanapkami.

Pomyślałam, że obecność Ewy pomoże im obojgu.

— Zamieszkaj u taty — zaproponowałam. — Na górze są dwa wolne pokoje. Będziesz miała czas, żeby spokojnie stanąć na nogi, a on nie będzie sam.

Ewa rozpłakała się z wdzięczności.

— Nigdy ci tego nie zapomnę.

Początkowo wszystko układało się idealnie. Ewa gotowała ojcu obiady, pilnowała leków i jeździła z nim na badania. Gdy przychodziłam w odwiedziny, w domu pachniało ciastem, a tata był ogolony i ubrany w czystą koszulę.

— To prawdziwy skarb — powtarzał. — Bez niej bym sobie nie poradził.

Cieszyłam się, że podjęłam dobrą decyzję. Nie zauważyłam momentu, w którym Ewa przestała zachowywać się jak gość.

Najpierw przeniosła swoje ubrania do sypialni mamy. Potem zdjęła ze ściany jej zdjęcie i schowała je do szuflady. Kiedy zapytałam dlaczego, wzruszyła ramionami.

— Twój tata nie może wiecznie żyć przeszłością.

Zabolało mnie to, ale milczałam. Przecież Ewa tak dobrze się nim opiekowała.

Z czasem zaczęła odbierać jego telefon i odpowiadać na pytania kierowane do niego.

— Tata może mówić sam za siebie — zwróciłam jej uwagę.

— Nie denerwuj go — odpowiedziała chłodno. — Ty wpadasz raz na tydzień, a ja jestem z nim codziennie. Wiem, co mu służy.

Niedługo później zauważyłam na jej palcu pierścionek należący kiedyś do mamy.

— Skąd go masz?

Ewa szybko schowała dłoń pod stół.

— Twój ojciec mi go podarował.

Spojrzałam na tatę. Uśmiechał się niepewnie.

— Ładnie jej w nim — powiedział.

Po powrocie do domu zadzwoniłam do Ewy.

— Możesz mieszkać u taty i mu pomagać, ale rzeczy mamy zostaw w spokoju.

— To już nie jest dom twojej matki — odparła. — A twój ojciec nie jest twoją własnością.

Odłożyła słuchawkę.

Przez kilka dni nie potrafiłam się uspokoić. Mąż twierdził, że jestem zazdrosna, bo ojciec po latach samotności znalazł sobie kogoś bliskiego.

Może miał rację. Tata był dorosłym człowiekiem i miał prawo ułożyć sobie życie. Powtarzałam to sobie aż do niedzielnego obiadu.

Ewa podała pieczeń, nalała wina, a potem chwyciła ojca za rękę.

— Mamy dla ciebie wiadomość — oznajmiła. — Postanowiliśmy się pobrać.

Upuściłam widelec.

Ewa była ode mnie starsza zaledwie o cztery lata. Gdyby została żoną mojego ojca, moja szkolna przyjaciółka formalnie stałaby się moją macochą.

— Tato, jesteś pewien?

— Człowiek nie powinien być sam — odpowiedział.

— Planujemy skromną uroczystość — dodała Ewa. — Nie potrzebujemy niczyjej zgody.

Nie pogratulowałam im. Wstałam od stołu i wyszłam. Czułam się zdradzona przez dwoje ludzi, którym ufałam najbardziej.

Kilka dni później wróciłam po rodzinne albumy. Chciałam zabrać je, zanim Ewa uzna, że one również nie są już potrzebne. Nikogo nie było w domu, ale na stole leżała otwarta teczka.

Nie zamierzałam przeglądać cudzych dokumentów. Zatrzymało mnie jednak nazwisko ojca.

W środku znajdował się projekt pełnomocnictwa. Ewa miała uzyskać prawo do zarządzania jego kontami, podpisywania umów i podejmowania decyzji dotyczących domu. Obok leżała wycena nieruchomości oraz wizytówka pośrednika.

Zrobiłam zdjęcia dokumentów.

Wieczorem pojechałam do ojca. Ewy jeszcze nie było.

— Tato, dlaczego wyceniacie dom?

Zmarszczył brwi.

— Jaki dom?

Pokazałam mu zdjęcie dokumentu.

— Ewa mówiła, że to zgoda na załatwianie spraw w przychodni — wyszeptał.

Poczułam, jak zimno rozlewa mi się po plecach.

— Czy przeczytałeś to przed podpisaniem?

— Jeszcze nie podpisałem. Mieliśmy jutro jechać do jakiegoś biura.

W tym momencie do domu weszła Ewa. Kiedy zobaczyła telefon w mojej dłoni, zbladła.

— Grzebałaś w moich rzeczach?

— Dlaczego chcesz sprzedać dom?

— Nikt nie chce go sprzedawać! Sprawdzałam tylko możliwości.

— A pełnomocnictwo?

— Twój ojciec potrzebuje pomocy.

— Pomocy czy kogoś, kto przejmie kontrolę nad wszystkim, co posiada?

Ewa zaczęła krzyczeć, że poświęciła dla niego wiele miesięcy. Że gotowała, sprzątała i woziła go do lekarzy, podczas gdy ja zajmowałam się własnym życiem.

— Należy mi się jakieś zabezpieczenie! — wypaliła.

W pokoju zapadła cisza.

Tata patrzył na nią tak, jakby dopiero teraz zobaczył jej prawdziwą twarz.

— Myślałem, że jesteś ze mną, bo mnie kochasz — powiedział.

— Miłością nie zapłacę rachunków, jeśli któregoś dnia mnie stąd wyrzucicie!

— Dlatego chciałaś przejąć mój dom?

Ewa próbowała się tłumaczyć, lecz każde kolejne słowo pogarszało sytuację. W końcu wbiegła na górę, spakowała walizkę i jeszcze tego samego wieczoru wyjechała.

Ślub się nie odbył. Pełnomocnictwo nie zostało podpisane.

Mogłabym powiedzieć, że wszystko skończyło się dobrze, ale to nie byłaby prawda. Ojciec długo siedział przy kuchennym stole i patrzył w miejsce, w którym zwykle siadała Ewa.

— Wiesz, co jest najgorsze? — zapytał. — Przez chwilę naprawdę czułem, że jestem komuś potrzebny.

Te słowa zabolały bardziej niż zdrada przyjaciółki. Zrozumiałam, że Ewa mogła wejść do jego życia tak głęboko, ponieważ ja zostawiłam w nim puste miejsce. Dzwoniłam, robiłam zakupy i przyjeżdżałam w niedzielę, ale nigdy nie zapytałam, jak bardzo doskwiera mu samotność.

Nie przyjęłam Ewy ponownie. Zbyt wiele granic przekroczyła, a zaufania nie dało się odbudować. Ojcu zorganizowałam uczciwą pomoc, dokumenty zabezpieczyliśmy u prawnika, a ja zaczęłam odwiedzać go nie z obowiązku, lecz po to, żeby z nim pobyć.

Straciłam przyjaciółkę i niemal straciłam rodzinny dom. Najbardziej przeraziło mnie jednak to, że mogłam stracić ojca, choć przez cały czas mieszkał zaledwie kilkanaście minut ode mnie.