Znany kucharz, juror i osobowość telewizyjna odszedł 30 kwietnia 2025 roku, mając zaledwie 41 lat. Teraz jego żona, Anastazja Jakubiak, wróciła wspomnieniami do tamtych chwil i wyznała, dlaczego nie było jej przy mężu w momencie jego odejścia.

Jej słowa okazały się wyjątkowo poruszające. Nie tylko dlatego, że dotyczą ostatnich momentów życia ukochanej osoby, ale także dlatego, że pokazują, jak wyglądała ich relacja w najtrudniejszym czasie. Anastazja Jakubiak podkreśliła, że decyzja o jej nieobecności przy śmierci Tomasza nie była przypadkowa. Była związana z jego wyraźną prośbą.

Wszystko zaczęło się od dramatycznej diagnozy

Choroba Tomasza Jakubiaka przyszła nagle i całkowicie zmieniła życie jego rodziny. U kucharza wykryto rzadki, agresywny nowotwór jelita cienkiego i dwunastnicy. Jak sam wcześniej opowiadał, informacja o diagnozie była dla niego wstrząsem. Dodatkowo choroba szybko zaczęła postępować i dawać przerzuty do kości, miednicy oraz kręgosłupa.

Mimo ogromnego bólu i świadomości powagi sytuacji Tomasz Jakubiak przez długi czas próbował walczyć. Początkowo nie mówił publicznie o wszystkim, co dzieje się z jego zdrowiem, ale z czasem zdecydował się opowiedzieć o chorobie fanom. Od tego momentu wiele osób trzymało za niego kciuki i śledziło kolejne etapy leczenia.

Leczenie trwało także poza Polską

Kiedy terapia prowadzona w Polsce nie przynosiła oczekiwanych rezultatów, rozpoczęła się walka o leczenie za granicą. Tomasz Jakubiak był hospitalizowany w Izraelu, a później przewieziono go do Aten. Do samego końca towarzyszyła mu nadzieja, że uda się znaleźć skuteczne rozwiązanie i zatrzymać rozwój choroby.

W tym czasie ogromnym wsparciem była dla niego żona. Anastazja Jakubiak była przy nim podczas leczenia i towarzyszyła mu w najtrudniejszych momentach. Ich relacja w ostatnich miesiącach życia kucharza stała się jeszcze głębsza, a sama wdowa po jego śmierci mówiła o wyjątkowym połączeniu, które udało im się osiągnąć właśnie w tym najbardziej bolesnym okresie.

Ostatnia prośba Tomasza Jakubiaka była bardzo konkretna

W podcaście Mateusza Szymkowiaka Anastazja Jakubiak opowiedziała o ostatnich chwilach swojego męża. Wyjaśniła, że Tomasz od dawna prosił ją o dwie rzeczy: żeby nie była przy jego śmierci i żeby zapamiętała go żywego. To właśnie ta prośba była dla niej bardzo ważna i do dziś wpływa na sposób, w jaki mówi o jego odejściu.

Wdowa podkreśliła, że chce go pamiętać właśnie takim — żywym, obecnym, pełnym energii. Jej słowa pokazują, że ta decyzja nie wynikała z dystansu czy braku bliskości, ale przeciwnie — z bardzo głębokiego zrozumienia i uszanowania tego, czego Tomasz potrzebował w swoich ostatnich chwilach.

Nie zdążyła dolecieć do Grecji

Anastazja Jakubiak wyznała również, że gdy dowiedziała się, że mąż odchodzi, nie było jej już na terenie Grecji. W tamtym momencie nie mogła fizycznie wsiąść do samolotu i zdążyć na czas. Wszystko działo się bardzo szybko. To dodatkowo nadaje całej historii wyjątkowo bolesny wymiar, bo pokazuje, jak bezsilny potrafi być człowiek wobec chwili ostatecznego rozstania.

To wyznanie poruszyło wiele osób, bo dla wielu bliskich największym lękiem jest właśnie niezdążenie, brak możliwości pożegnania i poczucie, że ostatni moment wydarzył się poza ich obecnością. W słowach Anastazji Jakubiak nie było jednak oskarżenia wobec losu, lecz raczej cicha zgoda na to, jak potoczyły się wydarzenia i jak wyglądała ostatnia wola jej męża.

Mówi o ich relacji jak o najczystszej formie miłości

W rozmowie dla TVN24+ Anastazja Jakubiak jeszcze szerzej opisała doświadczenie wspólnego przechodzenia przez chorobę. Mówiła o nim jako o dojściu do najczystszej formy miłości i połączenia, jakie mogła z Tomaszem osiągnąć. To jedno z tych zdań, które najmocniej pokazują, jak wyglądała ich relacja w ostatnich miesiącach jego życia.

Nie był to więc tylko czas cierpienia i walki, ale też bardzo intensywnego bycia razem. Jej słowa nadają całej historii wymiar znacznie głębszy niż zwykła relacja o chorobie. Pokazują małżeństwo, które w dramatycznym momencie życia pozostało wyjątkowo blisko siebie.

Śmierć Tomasza Jakubiaka zostawiła ogromną pustkę

Informacja o śmierci Tomasza Jakubiaka została przekazana 30 kwietnia 2025 roku w poruszającym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Napisano w nim, że odszedł ukochany mąż, tata, kucharz i człowiek, którego serce biło dla innych. Rodzina poprosiła wtedy o uszanowanie prywatności i spokoju w tym niezwykle trudnym czasie.

Dla wielu osób był to moment szczególnie trudny, bo przez wcześniejsze miesiące kucharz stał się symbolem walki, nadziei i ogromnej determinacji. Jego historia poruszała nie tylko fanów gotowania czy telewizyjnych formatów, ale także tych, którzy po prostu widzieli w nim człowieka zmagającego się z czymś niezwykle trudnym.

Dziś Anastazja Jakubiak próbuje żyć dalej

Po śmierci męża Anastazja Jakubiak stopniowo wraca do codzienności, choć sama strata pozostaje doświadczeniem, którego nie da się łatwo oswoić. Jej ostatnie wypowiedzi pokazują jednak, że próbuje nie tylko mówić o bólu, ale też zachować pamięć o Tomaszu w taki sposób, jakiego on sam pragnął.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiewa w jej słowach chęć zapamiętania go żywego. Nie jako człowieka przegranego przez chorobę, ale jako męża, ojca i kucharza, który mimo cierpienia do końca pozostał ważną częścią życia swoich bliskich.