Nie żyje Wojciech Morawski, perkusista i współzałożyciel Perfectu, a zarazem artysta od lat uznawany za jedną z najważniejszych postaci w historii polskiego rocka. Muzyk zmarł 3 kwietnia 2026 roku w wieku 76 lat. Informację o jego odejściu przekazał Zbigniew Hołdys, a później potwierdziły ją także media i osoby związane z opieką nad artystą.

Słowa Hołdysa były krótkie, ale wyjątkowo poruszające. Napisał, że „dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił”, czym natychmiast wywołał falę reakcji wśród fanów i ludzi muzyki. Dla wielu osób Morawski był nie tylko świetnym instrumentalistą, ale także częścią historii, bez której trudno opowiedzieć o polskim rocku lat 70. i 80.

Od miesięcy trwała walka o jego zdrowie

W ostatnim czasie stan zdrowia Wojciecha Morawskiego był coraz poważniejszy. Z informacji podawanych przez media wynika, że przebywał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, a wcześniej potrzebował stałej opieki i rehabilitacji. Onet przypomniał, że ze względu na problemy z poruszaniem się korzystał z dodatkowego wsparcia, a jego sytuacja od dawna budziła niepokój w środowisku muzycznym.

Jeszcze przed śmiercią pojawiały się publiczne apele o pomoc dla artysty. O wsparcie dla Morawskiego zabiegali m.in. Zbigniew Hołdys oraz osoby związane z Polską Fundacją Muzyczną. To pokazuje, że jego ostatnie lata naznaczone były nie tylko chorobą, ale też walką o godne warunki leczenia i opieki.

Wojciech Morawski zapisał się w historii wielu zespołów

Choć dla szerokiej publiczności jego nazwisko najmocniej łączy się z Perfectem, dorobek Wojciecha Morawskiego był znacznie większy. PAP przypomniała, że był związany także z Breakoutem, Klanem, Porter Bandem i Voo Voo. Na przestrzeni dekad współtworzył najważniejsze brzmienia polskiej sceny, a jego gra była rozpoznawalna dzięki elastyczności, wyczuciu i ogromnemu doświadczeniu.

To właśnie ta wszechstronność sprawiała, że Morawski był ceniony nie tylko jako perkusista rockowy. Potrafił odnaleźć się w różnych muzycznych światach i nie zamykał się w jednym stylu. Dzięki temu dla wielu artystów był kimś więcej niż tylko kolegą z zespołu — był muzykiem, na którym można było budować ważne projekty.

Perfect był jednym z najważniejszych rozdziałów jego kariery

Szczególne miejsce w jego biografii zajmuje oczywiście Perfect. Wojciech Morawski był jednym ze współzałożycieli grupy i grał w niej w latach 1977–1980. Choć odszedł z zespołu jeszcze przed jego największym komercyjnym wybuchem, pozostał częścią jego fundamentu i jednym z ludzi, którzy współtworzyli podwaliny legendarnej formacji.

To sprawia, że jego odejście ma dla fanów Perfectu wymiar szczególny. Morawski należał do muzyków, którzy byli obecni przy narodzinach zespołu, zanim ten stał się jednym z symboli polskiej muzyki rozrywkowej. Dla wielu słuchaczy był więc częścią samego źródła tej historii.

Środowisko muzyczne żegna go z wielkim szacunkiem

Po informacji o śmierci Wojciecha Morawskiego zaczęły pojawiać się kolejne wpisy pożegnalne. W sieci głos zabrały osoby z branży oraz fani, którzy przypominali jego wkład w rozwój polskiego rocka. Onet cytował pożegnania, w których Morawski był nazywany wybitnym perkusistą i współtwórcą historii polskiej sceny.

To reakcje, które pokazują skalę jego znaczenia. W przypadku Wojciecha Morawskiego nie chodzi tylko o sentyment do dawnej muzyki. Chodzi o świadomość, że odszedł artysta współodpowiedzialny za brzmienie całej epoki i za kilka ważnych rozdziałów w historii polskich zespołów.

Znane są już informacje o pożegnaniu muzyka

Po śmierci artysty szybko pojawiły się także pierwsze szczegóły dotyczące pogrzebu. Według informacji przekazanych przez Onet, ostatnie pożegnanie Wojciecha Morawskiego ma odbyć się 10 kwietnia o godz. 12.00 w Kościele Pokamedulskim na warszawskich Bielanach. Później zaplanowany jest pogrzeb, a miejsce pochówku było jeszcze ustalane.

Dla fanów będzie to moment symbolicznego zamknięcia ważnego rozdziału. Odejście Wojciecha Morawskiego oznacza bowiem stratę nie tylko cenionego muzyka, ale też jednego z ostatnich przedstawicieli pokolenia, które tworzyło polskiego rocka w jego najbardziej klasycznym wydaniu.

Zostawił po sobie coś więcej niż nagrania

Wojciech Morawski zostawia po sobie nie tylko konkretne utwory, albumy i zespoły. Zostawia także pamięć o muzyku, który przez dekady był obecny tam, gdzie rodziły się ważne rzeczy dla polskiej sceny. Dla jednych będzie współtwórcą Perfectu, dla innych perkusistą Breakoutu czy artystą o niezwykłej wrażliwości rytmicznej.