Z najnowszych ustaleń wynika, że Trybunał Konstytucyjny wypłacił byłej sędzi zarówno ekwiwalent za niewykorzystany urlop, jak i wysoką odprawę. Media podają, że chodzi o bardzo duże kwoty, liczone łącznie w setkach tysięcy złotych.
To zamyka sprawę, która od grudnia 2025 roku budziła duże emocje. Wtedy Pawłowicz zakończyła aktywną pracę w Trybunale Konstytucyjnym, ale należne jej pieniądze nie zostały wypłacone od razu. Opóźnienie uruchomiło falę pytań o finanse TK i o to, kto odpowiada za przeciągającą się zwłokę.
Wiadomo, ile wyniósł ekwiwalent za urlop
Najbardziej precyzyjna informacja dotyczy ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Jak wynika z ustaleń „Faktu”, Krystyna Pawłowicz otrzymała z tego tytułu 52 112,75 zł netto. To kwota, którą potwierdzono oficjalnie jako jeden z elementów należnych rozliczeń po przejściu w stan spoczynku.
Dla wielu obserwatorów właśnie ta suma stała się najmocniej komentowanym szczegółem całej sprawy. Pokazuje bowiem skalę świadczeń przysługujących sędziemu Trybunału Konstytucyjnego po zakończeniu czynnej służby.
Odprawa była jeszcze wyższa
Ekwiwalent za urlop to tylko część pieniędzy, które trafiły do byłej sędzi TK. Z tych samych doniesień wynika, że Pawłowicz wypłacono również odprawę odpowiadającą sześciomiesięcznemu wynagrodzeniu. Według „Faktu” chodzi o 242 tys. zł brutto.
To oznacza, że łączna wartość świadczeń wypłaconych po przejściu w stan spoczynku była bardzo wysoka. Właśnie dlatego temat tak mocno przebił się do debaty publicznej i wywołał zainteresowanie nie tylko polityczne, ale też finansowe.
Dlaczego wypłata tak długo się opóźniała
Największe emocje od początku budził fakt, że należne pieniądze nie zostały wypłacone od razu po odejściu Pawłowicz z Trybunału. Wcześniejsze publikacje wskazywały, że TK nie miał wystarczających środków na uregulowanie odprawy i ekwiwalentu. Biuro prasowe Trybunału informowało też, że nie uruchomiono rezerwy ogólnej, z której miały zostać pokryte te zobowiązania.
W praktyce oznaczało to, że mimo obowiązku wynikającego z przepisów wypłata została przesunięta w czasie. To właśnie ta zwłoka sprawiła, że sprawa świadczeń Krystyny Pawłowicz stała się jednym z głośniejszych tematów wokół finansowania Trybunału Konstytucyjnego na przełomie 2025 i 2026 roku.
Stan spoczynku zaczął się w grudniu 2025 roku
Krystyna Pawłowicz przeszła w stan spoczynku 5 grudnia 2025 roku. Już wtedy media informowały, że zgodnie z zasadami obowiązującymi sędziów TK przysługuje jej odprawa oraz ekwiwalent za niewykorzystany urlop. W listopadzie 2025 roku szacowano nawet, że same należności „na odchodne” mogą przekroczyć ćwierć miliona złotych.
Późniejsze doniesienia potwierdziły, że przewidywania dotyczące skali wypłat były trafne. Dzisiejsze liczby pokazują, że końcowe rozliczenie rzeczywiście objęło bardzo wysokie świadczenia.
To nie jedyne pieniądze związane ze stanem spoczynku
W tle całej sprawy pojawiał się też wątek bieżącego świadczenia związanego ze stanem spoczynku, potocznie nazywanego sędziowską emeryturą. Już pod koniec grudnia 2025 roku „Fakt” informował, że Pawłowicz dostała pierwszy przelew z tego tytułu, choć nadal nie miała wypłaconej odprawy ani ekwiwalentu.
To dodatkowo pokazywało, że sytuacja była rozdzielona na kilka różnych elementów: osobno wypłacano regularne świadczenie za stan spoczynku, a osobno pozostawała nierozliczona jednorazowa odprawa i ekwiwalent urlopowy.
Najważniejszy wniosek jest już jasny
Dziś wiadomo już, że Krystyna Pawłowicz otrzymała zaległe pieniądze, na które czekała od przejścia w stan spoczynku. Potwierdzona kwota ekwiwalentu wyniosła 52 112,75 zł netto, a odprawa sięgnęła 242 tys. zł brutto. Po miesiącach zamieszania i budżetowych problemów sprawa została więc formalnie zamknięta.
Choć same wypłaty zostały już zrealizowane, pytania o przyczyny wcześniejszych opóźnień zapewne jeszcze wrócą. Zwłaszcza że cała historia stała się symbolem napięć wokół finansowania Trybunału Konstytucyjnego i sposobu realizacji należności wobec byłych sędziów.