Po rozczarowaniu na normalnej skoczni wielu zastanawiało się, czy Kamil Stoch zdoła jeszcze w tych igrzyskach pokazać swój najwyższy poziom. Odpowiedź przyszła w czwartek w Predazzo. Na dużym obiekcie HS 141 trzykrotny mistrz olimpijski oddał serię skoków, które mogą okazać się przełomem sezonu.

124 metry w pierwszej próbie, 135,5 metra w drugiej i 127,5 metra w trzeciej. To właśnie drugi skok – dający czwarte miejsce w treningu – był sygnałem, że coś „zaskoczyło”.

„W końcu czuję powietrze pod nartami”

Najważniejsze nie były jednak same metry. Kluczowe okazało się to, co Stoch powiedział po zejściu z zeskoku. Przyznał, że wreszcie poczuł pełną kontrolę nad wyjściem z progu i lotem. Brakowało mu tego przez długi czas – tego specyficznego czucia powietrza, które pozwala nie tylko lecieć daleko, ale też świadomie korygować tor lotu.

Druga próba była najbardziej satysfakcjonująca. Pojawiła się swoboda i naturalność. To już nie była walka o każdy metr, lecz skakanie „na automacie”, oparte na doświadczeniu i technice wypracowanej przez lata.

Co ciekawe, po dwóch bardzo dobrych próbach rozważał zakończenie treningu. Ostatecznie zdecydował się na trzeci skok, który był słabszy, ale – jak sam podkreślił – przyniósł cenną wiedzę. W sporcie tej klasy każdy detal ma znaczenie.

Duża skocznia – inna dynamika, inne możliwości

Duży obiekt w Predazzo wyraźnie leży Stochowi. Latem triumfował tu w konkursie Super Duetów Letniego Grand Prix razem z Dawidem Kubackim. Wspomnienia są dobre, a pozytywne emocje w skokach narciarskich potrafią mieć ogromne znaczenie.

Po słabszym występie na skoczni normalnej nie ukrywał rozczarowania, ale zaznaczał, że większy obiekt daje mu więcej przestrzeni do wykorzystania atutów. Na HS 141 liczy się płynność przejścia z progu do fazy lotu i stabilność w powietrzu – elementy, które przez lata stanowiły jego znak firmowy.

Czwartkowe treningi pokazały, że ta jakość wraca.

Dojrzałość mistrza

Wypowiedzi Stocha po treningu były wyważone. Bez euforii, ale z wyraźną ulgą. Podkreślał, że czasami lepiej zostać przy tym, co działa, niż próbować na siłę dokładać kolejne elementy. Trzeci skok był gorszy, lecz nie zmienia ogólnego obrazu – forma rośnie w kluczowym momencie.

W wieku 39 lat Stoch doskonale rozumie dynamikę wielkich imprez. Wie, że trening to jedno, a konkurs to zupełnie inna historia. Jednak odzyskanie czucia i pewności siebie przed rywalizacją o medale może okazać się bezcenne.

Głos w sprawie krytyki i presji

Podczas rozmów pojawił się również temat hejtu, który spadł na Polę Bełtowską po konkursie drużyn mieszanych. Stoch przyznał, że przed dużymi imprezami odcina się od mediów społecznościowych. Wie jednak, że krytyka potrafi być dotkliwa.

Zaznaczył, że każdy sportowiec doświadcza zarówno wynoszenia na piedestał, jak i nagłego skreślenia. Tylko zawodnicy i ich najbliżsi wiedzą, ile kosztuje dojście na poziom olimpijski. Presja jest częścią tego zawodu.

Czas na decydujący sprawdzian

Przed skoczkami jeszcze jeden trening. Konkurs na skoczni HS 141 w Predazzo zaplanowano na sobotę o godz. 18.45, a wcześniej odbędzie się seria próbna. Transmisja w Eurosporcie 1 i HBO Max.

Jeśli Stoch przeniesie czucie z treningów do konkursu, może jeszcze włączyć się do walki o czołowe lokaty. Jedno jest pewne – w Predazzo znów zobaczyliśmy zawodnika, który nie walczy z własną techniką, lecz wykorzystuje ją do maksimum. A to zawsze jest sygnał, że wielkie skoki mogą dopiero nadejść.