W przypadku Barbary Kurdej-Szatan chodzi o coś znacznie więcej. Aktorka poinformowała obserwatorów, że przyjęła propozycję, która — jak sama zaznacza — wymaga ogromnej odwagi i wykracza poza świat teatru oraz telewizji.

Jej krótki, ale emocjonalny wpis natychmiast przyciągnął uwagę fanów i wywołał falę komentarzy. Szybko stało się jasne, że nie jest to zapowiedź kolejnego projektu artystycznego, lecz sygnał głębokiej zmiany, informuje Świat Gwiazd.

Decyzja, która dojrzewała

Kurdej-Szatan od dłuższego czasu w swoich wypowiedziach podkreślała, że coraz większe znaczenie mają dla niej kwestie odpowiedzialności, relacji i wpływu, jaki można mieć na innych. Opublikowany komunikat wpisuje się w ten kierunek — bez sensacji, bez szczegółów, ale z wyraźnym akcentem na wagę podjętej decyzji.

W poście napisała wprost:

„Moi drodzy podjęłam decyzję i przyjęłam pewną propozycję. Przygotowuję się do nowej roli. Nie jest to rola na scenie, też nie przed kamerą, ale wiem, że ta rola wymaga ogromnej odwagi. Jeszcze nie mogę za dużo zdradzić natomiast jest to na pewno jedna z najważniejszych ról jakie podjęłam w życiu. Wracam do Was wkrótce”.

To właśnie zdanie o „jednej z najważniejszych ról w życiu” najmocniej poruszyło odbiorców.

Nowa rola — ambasadorka Fundacji Alivia

Niedługo później aktorka potwierdziła, że oficjalnie zaangażowała się w działalność Fundacji Onkologicznej Alivia, obejmując funkcję ambasadorki. W ten sposób jej popularność i medialna rozpoznawalność zyskały nowy wymiar — stały się narzędziem realnego wsparcia dla osób chorujących onkologicznie oraz ich bliskich.

Kurdej-Szatan podkreśla, że rak nie jest dziś problemem marginalnym ani odległym. To doświadczenie, które dotyka ogromnej części społeczeństwa — bez względu na wiek, status czy styl życia.

„Rak to nie jest koniec świata”

Aktorka jasno formułuje swoje przesłanie i nie unika trudnych tematów. W jednej z wypowiedzi mówiła:

„Statystyki są takie, że co czwarta osoba niedługo będzie miała do czynienia z rakiem. Spowodowane jest to nie tylko niezdrowym stylem życia, ale także obciążeniem genetycznym. Myślę, że większość z nas ma w rodzinie, czy tej bliższej, czy tej dalszej, kogoś, kto kiedyś chorował na raka. (…) Chcę wykorzystać swój głos, aby wspólnie z Onkofundacją Alivia dodawać chorym i ich bliskim odwagi, aby wiedzieli, że nie są sami. Rak to nie jest koniec świata i to jest główne przesłanie. Będziemy głośno mówić o profilaktyce przeciwnowotworowej, a także o dostępie do diagnostyki i leczenia. Wcześniej wykryta choroba jest uleczalna i jeżeli chociaż kilku osobom pomoże takie działanie, to uważam, że bardzo, bardzo warto”.

Profilaktyka zamiast milczenia

W nowej roli Kurdej-Szatan szczególny nacisk kładzie na profilaktykę, wczesną diagnostykę oraz dostęp do leczenia. To obszary, które — mimo rosnącej świadomości społecznej — wciąż bywają odkładane „na później”. Aktorka chce mówić głośno o strachu przed badaniami, odkładaniu wizyt lekarskich i o tym, jak ogromne znaczenie ma czas w procesie leczenia.

Jej przekaz jest prosty i pozbawiony patosu: im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większe są szanse na skuteczne leczenie.

Popularność jako odpowiedzialność

Zaangażowanie Barbary Kurdej-Szatan nie ma charakteru jednorazowego gestu. Wszystko wskazuje na długofalową współpracę, w ramach której aktorka chce aktywnie uczestniczyć w kampaniach informacyjnych i społecznych. Tym razem nie chodzi o role, scenariusze ani recenzje — lecz o realny wpływ.

Jeśli dzięki jej głosowi choć kilka osób zdecyduje się na badania albo poczuje się mniej samotnych w chorobie, będzie to — jak sama podkreśla — wystarczający dowód, że podjęcie tej „najważniejszej roli” miało sens.