Od 1 stycznia 2026 roku wynosi 7 tysięcy złotych zamiast dotychczasowych 4 tysięcy. To decyzja, na którą wiele rodzin czekało od dawna, bo poprzednia kwota przestała odpowiadać realiom rynkowym już kilka lat temu. Eksperci nie mają jednak złudzeń: podwyżka jest potrzebna, ale nie rozwiązuje problemu kosztów pochówku w Polsce.

Pogrzeb zderzony z rzeczywistością cen

Dla większości osób koszty pogrzebu pozostają abstrakcją aż do momentu, gdy trzeba zorganizować ceremonię dla bliskiej osoby. Wtedy pojawia się zaskoczenie. Opłaty cmentarne, trumna lub urna, transport, przygotowanie ciała, ceremonia, kwiaty, a często również stypa – wszystko to składa się na rachunek, który w dużych miastach bez trudu przekracza 10 tysięcy złotych.

Jak podkreśla Paweł Skotnicki, wiele rodzin dopiero w trakcie formalności uświadamia sobie skalę wydatków. W trudnym emocjonalnie momencie pojawia się dodatkowy stres: na czym można zaoszczędzić, z czego zrezygnować, jak pogodzić godne pożegnanie z ograniczonym budżetem.

Spóźniona korekta po latach stagnacji

Zasiłek pogrzebowy przez kilkanaście lat pozostawał na tym samym poziomie, mimo że ceny usług funeralnych rosły systematycznie. W efekcie państwowe wsparcie coraz częściej pokrywało jedynie niewielką część kosztów. Podwyżka do 7 tysięcy złotych jest więc odbierana jako krok we właściwym kierunku, ale mocno opóźniony.

Eksperci zwracają uwagę, że gdyby świadczenie było regularnie aktualizowane, obecna różnica między zasiłkiem a realnymi kosztami nie byłaby tak dotkliwa. Teraz luka finansowa nadal pozostaje i w wielu przypadkach wynosi kilka tysięcy złotych.

Obawa przed kolejną falą podwyżek

Wraz z podniesieniem zasiłku pojawia się jeszcze jedno ryzyko. Branża funeralna może w 2026 roku reagować na zmianę świadczenia podnoszeniem cen. Taki mechanizm był już obserwowany w przeszłości na innych rynkach, gdzie wzrost dopłat publicznych wpływał na cenniki usług.

Jeśli tak się stanie, realna wartość nowego zasiłku szybko się zmniejszy, a rodziny znów staną przed podobnym problemem jak wcześniej – tylko przy wyższych nominalnych kwotach.

Waloryzacja jako brakujące ogniwo

Coraz częściej pojawia się postulat, by zasiłek pogrzebowy nie był korygowany jednorazowo co kilkanaście lat, lecz podlegał regularnej waloryzacji. Nie musi to oznaczać corocznych zmian, ale przegląd co kilka lat pozwoliłby dostosować wysokość świadczenia do realnych kosztów życia i usług.

Zdaniem ekspertów brak takiego mechanizmu sprawia, że problem zawsze wraca ze zdwojoną siłą, a decyzje podejmowane są pod presją społecznego niezadowolenia, zamiast w ramach długofalowej strategii.

Myślenie o przyszłości, choć to trudne

Specjaliści zwracają uwagę także na aspekt, o którym wciąż mówi się zbyt mało. Część problemów finansowych związanych z pochówkiem można ograniczyć, podejmując działania za życia. Ubezpieczenia pogrzebowe lub na życie nie należą do drogich produktów, a w krytycznym momencie pozwalają rodzinie uniknąć nagłego obciążenia finansowego.

Środki z takiej polisy mogą zostać przeznaczone nie tylko na sam pogrzeb, ale również na inne zobowiązania, które pojawiają się po śmierci bliskiej osoby. Mimo to świadomość ubezpieczeniowa w Polsce nadal pozostaje niska.

Ulga, która nie kończy dyskusji

Podniesienie zasiłku pogrzebowego do 7 tysięcy złotych przynosi realną, choć ograniczoną ulgę. Eksperci są zgodni: to krok w dobrą stronę, ale nie koniec rozmowy o kosztach pochówku. Bez systemowych zmian, waloryzacji i edukacji finansowej społeczeństwa, wiele rodzin nadal będzie zmuszonych sięgać głęboko do własnych kieszeni w jednym z najtrudniejszych momentów życia.