Odszedł Jan Paweł II – papież, który zmienił oblicze Kościoła, wpłynął na losy Europy, a dla milionów ludzi stał się duchowym ojcem. W dwudziestą rocznicę tego wydarzenia kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni osobisty sekretarz papieża, opowiedział o jego ostatnich godzinach. Wspomnienia te – pełne wzruszeń, intymności i modlitwy – wybrzmiały w programie „Poranny Ring” Marka Balawajdra.
2 kwietnia 2005 roku rozpoczął się spokojnie, choć w otoczeniu papieża panowała atmosfera czuwania i powagi. – Byliśmy przy jego łóżku. Ojciec Święty był w pełni świadomy, rozmawiał z nami – wspomina kardynał Dziwisz. W tym niezwykłym poranku odprawiono mszę świętą, w której Jan Paweł II – choć już osłabiony – uczestniczył duchowo i fizycznie. – Leżał w łóżku, ale brał czynny udział – powtarzał słowa konsekracji, przyjął komunię. To była koncelebra, jakiej nigdy nie zapomnę – mówi duchowny.
Po liturgii rozpoczęły się pożegnania. Najbliżsi współpracownicy, kardynałowie, duchowni – wszyscy wiedzieli, że te chwile mogą być ostatnimi. Jako pierwszy przyszedł kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. – Ojciec Święty witał ich słowem, mówił „dziękuję bardzo”, był przytomny, obecny. Podawali mu dłoń, całowali rękę. To trwało przez wiele godzin – wspomina Dziwisz. Wzruszenie przyszło, gdy do papieża zaczęli przychodzić prości ludzie: osoby sprzątające, pracownicy Watykanu, ci, których spotykał codziennie.
– Dla nich Watykan był domem, a Jan Paweł II – gospodarzem i ojcem – mówi kardynał. – Przychodzili ze łzami w oczach. To było niezwykle poruszające.
Po południu, gdy pielgrzymi pożegnań zakończyli wizyty, papież poprosił o coś prostego, ale głęboko duchowego – chciał, by czytano mu Pismo Święte. Z Polski przybył jego dawny współpracownik i przyjaciel, ks. prof. Tadeusz Styczeń, który rozpoczął lekturę Ewangelii według św. Jana. – Czytał dziewięć rozdziałów, jeden po drugim. Papież słuchał w ciszy. Widać było, że rozważa każde słowo, że się modli. To była jego droga ku przejściu – wspomina Dziwisz.
Wieczorem, gdy świat zamilkł i setki tysięcy ludzi modliły się na placu Świętego Piotra i przed telewizorami, Jan Paweł II odszedł. Pozostawił po sobie nie tylko dziedzictwo duchowe, ale też osobiste świadectwo odwagi, wiary i miłości.
Dziś – dwie dekady później – wspomnienia tamtego dnia wracają z ogromną siłą. To nie tylko rocznica śmierci papieża. To przypomnienie, jaką siłą może być człowiek, który ufa – do końca.